Kto rządzi w naszym cyrku?
Blog > Komentarze do wpisu

O inteligencji i głupocie

     Kiedyś na moich mądrych studiach, jeden z mądrych wykładowców powiedział coś mądrego: inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi.

Chyba jestem cholernie inteligentna, nie pamiętam co to nuda? Ostatnio zdarzało mi się z nią spotkać w ciąży, kiedy siedziałam na L4, ale wiadomo, hormony ciężarnej ogłupiają. Na półmetku tego błogosławionego stanu odkrywałam dziwne dziury w mózgu... Zapominałam podstawowych słów. Nie wiedziałam jak nazwać rogówkę, myliłam pralkę z lodówką, a określenie „próg zwalniający”, to już w ogóle szczyt. Para szła z uszu, zwoje pracowały jak szalone, a tu nic, pomroczność jasna. Bałam się, że w 9 miesiącu będę musiała zawiesić sobie na szyi karteczkę z nazwiskiem, adresem i telefonem do męża.

Potem, jak karmiłam, też jeszcze burza hormonów i różne głupoty na moim koncie. W sumie, jak sobie teraz myślę, to coś musiało u mnie pójść nie tak... Miało się wszystko unormować, a mnie aktualnie, jak nigdy wcześniej, zdarza się zapomnieć np. że coś gotuję. Raz nasze mieszkanie uratowała kupa. Serio. Gotowałam fasolkę po bretońsku na 2 dni, zjedliśmy po jednej porcji, uznałam, że można ją jeszcze trochę pogotować, więc zostawiłam na  gazie. Po obiedzie ubraliśmy się  i całą rodzinką wyszliśmy na spacer. Hasaliśmy wesoło po parku, aż tu...kupa w gaciach. Nie moich rzecz jasna. Dziecko śmierdziało z daleka nawet na świeżym (choć już nie do końca) powietrzu. Złapaliśmy ją pod pachę niczym jakiś materiał skażony i pędem do domu. Na klatce schodowej siwo, smród spalenizny...ocho! Ktoś spalił obiad...nagle słyszę, a czy ty wyłączyłaś fasolkę? Gdybyśmy wrócili pół godziny później, mielibyśmy zapewne wystawione drzwi i strażaków biegających w buciorach po dopiero umytej podłodze. Na śmierć zapomniałam o tym, że nadal gotuję obiad. Od tamtej pory nie wyjdę z domu bez zerknięcia do kuchni.

Czasami czuję się zagrożona własną osobą.



wtorek, 23 października 2012, kropka306

Polecane wpisy

Moja strona