Kto rządzi w naszym cyrku?
Blog > Komentarze do wpisu

Pchła szachrajka

     Wczoraj w drodze ze żłobka Córa usnęła w aucie, długo pospać jej nie daliśmy, żeby potem uniknąć wieczornego hasania. Obudzona była zdecydowanie nie w humorze. Marudzenie, popłakiwanie, mówiła, że boli ją brzuch. W domu pokładała się nawet, myślałam, że zaraz znowu uśnie, twierdziła, że w żłobku nie spała. Potem jednak, po kilku kupach (faktycznie brzuch musiał ją boleć), dziecko nagle ożyło, biegała, skakała, śmiała się w głos. Pytam więc jak to w końcu było z tą drzemką w ciągu dnia? Zmiana zeznań, jednak spała... Zapytałam jeszcze o kilka rzeczy, na wszystko odpowiedź była „tak”, chcąc więc sprawdzić wiarygodność, zaczęliśmy zadawać jej pytania kontrolne.

 

- a był dziś w żłobku św. Mikołaj?

- hahaha, nieeeee

- a ufo może wylądowało?

- niee, ucho nieeee

- a jechałaś dzisiaj autobusem?

- nieeeee, Nono (czyt. Volvo, nasze dziecko rozróżnia na ulicy różne Volva, tico, dużego Fiata i poloneza)

- a widziałaś słonia?

- taak, tutaj – wskazała faktycznie na słonia...pluszowego

- a padał dzisiaj śnieg?

- taaak

- naprawdę, dzisiaj śnieg padał??

- nio, taaaak, padał, padał, dzisiaaaj

- chyba w górach

- hmm....nie wiem

 

Długo z nią tak rozmawialiśmy, przybierała poważne miny jak zastanawiała się nad odpowiedzią i zaśmiewała kiedy my wybuchaliśmy śmiechem. Rozbrajająca jest czasem.

 Potem zabrała się za rysowanie, jej głównymi tematami są: tata (rysowany najczęściej), mama i ona, więc i tym razem zapytana co będzie malować, powiedziała:

- hmmm....możeee....namaluję tatę

Grzebie, grzebie w pudełku z kredkami i nagle okrzyk:

- namaluje czarną tatę!!

 

Mina męża bezcenna.

czwartek, 03 stycznia 2013, kropka306

Polecane wpisy

Moja strona