Kto rządzi w naszym cyrku?
Blog > Komentarze do wpisu

Krejzolka

     Wiedziałam, że prędzej, czy później doczekam takiej sytuacji. Wczoraj wracając ze żłobka, Córa zatrzymała się na środku chodnika, złapała mnie za rękę i tańcząc jak Barney z telewizorni, na cały głos odśpiewała: „Kocham Cię, a Ty mnie, jak rodzinnie mija dzień. Jak przytulę się i buziaka Tobie dam, Tyyyyy mi poooowiesz koooochaaaam Cięęęęę”. Ludzie się zatrzymywali, ale Gwiazda zdawała się ich nie widzieć, dopiero kiedy  jeden facet zaczął komentować i bić brawo, lekko się zawstydziła. Szalona dziewczyna. 

     W ogóle muszę przyznać, że poruszając się z Córą komunikacją miejską z dodatkiem siły własnych nóg, każda trasa do żłobka/pracy i z powrotem to prawdziwa przygoda, pełna niezapomnianych wrażeń. Moje dziecię rozmawia z autobusem: „drzwi zamknij!”, “busie, jedź!”, z ludźmi: “chłopcy, wysiadka!” i ze mną: „mamo, no śpiewaj!”. W dodatku wiem, że nie mam szans nawet na drobne oszustwa: głos z głośnika, „ding, dong! Przypominamy o obowiązku skasowania biletu”, głos z dołu „mamo! A Ty masz bilet?”.

Mogłam się tego domyślić, jak prowadzę auto, zawsze zapyta czy zapięłam pasy, a kiedy zbliżamy się do czerwonego światła działa jak dźwiękowy system alarmowy, „stóóóóój!”. Nawet na zielonej strzałce nie mogę skręcić, bo potem mi się dostaje, że przecież przejechałam na czerwonym świetle. Jak Córa pozna zasady ruchu drogowego, dowie się co to eco-driving i jak eksploatować samochód, żeby mu nie szkodzić, na stałe przesiądzie się do komunikacji miejskiej.

Albo na rower, o! Nawet zdrowiej będzie.

piątek, 12 kwietnia 2013, kropka306

Polecane wpisy

Moja strona