Kto rządzi w naszym cyrku?
wtorek, 27 stycznia 2015

- Córa, no i co tam robiliście dzisiaj w przedszkolu?
- A niiic.
- Jak czekałyśmy na Ciebie, to widziałam, że Steven czytał wam jakąś książeczkę.
- No tak, czytał. To była taka książeczka o żabkach i o...ośmiornicy. Nie, nie ośmiornicy...
- A co to było, zwierzątko jakieś?
- Nie. To takie co się trzęsie.
- Galaretka??
- Nie, nie galaretka. Trzęsie się i mieszka pod ziemią. Pod trawą.

.

.

.

.

.

.

Matka zdobyła puchar zgadywacza zagadek. Chodziło o gąsienicę.

00:34, kropka306 , Inne
Link Komentarze (4) »
czwartek, 22 stycznia 2015

Król Ojciec ma dziś szlaban.

C: - Zjadłeś śledzia??!

KO: - Leżał od kilku dni, nikt go chyba nie chciał, więc zjadłem.

C: - O nie! Jak jutro nie będzie śledzia w lodówce, nie możesz używać komputera.

wtorek, 20 stycznia 2015

     I zostawił mnie...Dziś mija 7 wspólnych lat, a on mnie zostawił na pastwę wieczornych humorów Córek. Zmiana trybu pracy KO zmienia również i mój kurodomowy tryb. Miałam już względnie obcykane poranne i popołudniowe czynności. Potrafiłam z Młodszą w chuście tańczyć i śpiewać smażąc naleśniki Starszej. Teraz jednak będę musiała zmierzyć się z samodzielnym zaganianiem do łóżek, a to już wyższy level, szczególnie, że Młodsza przyzwyczaiła się, że ma stałą rezerwację Matki i jej cycków między 19-21:30. Starsza natomiast wieczorem potrafi wielokrotnie włączyć syrenę alarmową bez powodu, gdy prosi się ją by zjadła kolację nad którą medytuje od godziny, czy aby posprzątała gdy nie ma szans na to, by w jej pokoju dojść od drzwi do łóżka, nie nadeptując na klocka, kredkę, pierścionek lub inne podobne.
Zostawił mnie więc KO na ich łaskę i niełaskę na rzecz swojej czwartej, Wielkiej Miłości, bo jest w tej komfortowej sytuacji, że kocha to za co mu płacą. Uwielbia też spać do południa, więc żebym go za wcześnie z łóżka nie zrywała, przycwaniakował i poszedł pracować na nocki.
Pierwszy wieczór za nami, 21:30 obie były w łóżkach, najedzone i czyste, bajka, krótka, bo krótka, ale przeczytana, kołysanki odśpiewane. Mała obsuwa czasowa w stosunku do tego, czego się spodziewałam, bo chciałabym mieć fajrant o 21, ale grunt, że się udało. Mając już wolne, wzięłam prysznic, ogarnęłam największy bajzel, zrobiłam sobie kolację i zasiadłam do komputera, by...przeglądać strony o dzieciach. Widzisz i nie grzmisz?!

Wracając do tematu, 1:0 dla mnie. Ba! 2:0, bo Młodsza też usnęła sama, słuchając odgłosów dżungli. Oj, ciekawa jestem bardzo, czy zawsze tak Córy i Matka będą chodziły spać czyste, najedzone i o ludzkiej porze?

00:56, kropka306 , Inne
Link Komentarze (4) »
wtorek, 13 stycznia 2015

- Córa, co jadłaś dzisiaj na obiad w przezdszkolu?
- Mięsko, z takim sosikiem, paprykę, też z sosikiem i kluski takie, no spagetti.
- I wszystko zjadłaś?
- Noooo, nie, nie wszystko. Sosiku nie zjadłam.
- Ale mówisz, że wszystko było w sosiku?
- Nie, kluski nie były, kluski zjadłam.

***

Król Ojciec zwraca się z kuchni do Królowej Matki:

- Chcesz jakąś kanapkę?
- Pewnie.
- Ile?
- yyyy....dwie.
- A nie jedną? Myślałem, że raczej jedną.
- Nie, dwie - Matka była stanowcza, rozważała zamówienie trzech, ale że jedną kolację już zdążyła zjeść, postanowiła się ograniczyć
- Bo mi jedna kromka tylko została....
Na to rozlega się głos Starszej Córy:
- Tata, to przekrój ją na pół i będą dwie.

 

01:36, kropka306 , Inne
Link Komentarze (4) »
wtorek, 06 stycznia 2015

     KO zmienia pracę, rozmawiałyśmy więc dziś ze Starszą Córą na temat pracy, zawodów.

- Widzisz, ty w swoim wieku, jesteś w tej dobrej sytuacji, że masz jeszcze szansę na bycie kimkolwiek zechcesz. Cokolwiek lubisz robić, jak będziesz robić dobrze, będziesz na tym zarabiać. Jeśli się czegoś chce, wystarczy do tego dążyć, a przed Tobą kupa czasu, możesz zostać kim tylko zapragniesz.

- To jaaaa, zostaaaanę...tatą!

Wpajanie 4-latce, że nie ma rzeczy niemożliwych nie jest łatwym zadaniem.

 

piątek, 02 stycznia 2015

     Jaki Nowy Rok, taki cały rok. Podobno. Zawsze mnie to zastanawiało, bo większość z nas miałaby baaardzo ciężkie życie, szczególnie gdyby brać pod uwagę poranek noworoczny. Jeśli jednak jest coś w tej wróżbie, wolałabym chyba zbierać z podłogi części pękniętej głowy. Inaczej czeka mnie rok pełen...Córek. Są dwie, a potrafią dać popalić za pięciu. Nie mam nic przeciwko nim, ale poproszę jednak bez kolek, humorków, snucia się i płaczów do 23:00. Całą noc byłam kopana przez Córę Starszą, weiczór spędziłam na noszeniu Młodszej, wymyślaniu jednocześnie Starszej sposobów na uśnięcie, kiedy to sen nie chce przyjść oraz podejmowaniu w tym czasie bezowocnych prób zdobycia pożywienia. Do tego Starsza Córa cały dzień fundowała nam jęki na zmianę z marudzeniem. Bez względu na to, czy ktoś powiedział/zrobił coś czego nie chciała, czy ktoś nie powiedział/nie zrobił czegoś, na co liczyła, nie spełniając tym samym jej oczekiwań.
No i niezbyt cieszy mnie perspektywa chodzenia z jednym cyckiem o rozmiar większym od drugiego, jeśli Młodsza nie pogodzi się z prawym.

To był ciężki dzień. Na przyszły rok postaniowień brak. Chociaż patrząc na Córy, okazuje się, że dotrzymywanie takich postanowień całkiem nieźle nam wychodzi. Tym razem tylko plany i marzenia, które fajnie by było, gdyby spełniły się już w tym roku. W Matce budzą się uśpione ambicje. Na Nowy Rok życzyłabym sobie jeszcze dużo cierpliwości, całej naszej rodzinie przydałoby się jej kilka wiader. Jakby co, przyjmiemy w dobre ręce.

SZCZĘŚLIWEGO zatem!

01:16, kropka306 , Inne
Link Komentarze (3) »