Kto rządzi w naszym cyrku?
wtorek, 25 marca 2014

     

     Na Mamokracji hula wiatr! Oj, zapuściła się Matka Królowa, nie ma co. Obiecuję jednak, że to tylko cisza przed burzą. Pochorowałam się w ubiegłym tygodniu, zamulałam na kanapie do powrotu KO z pracy, a potem już legalnie w łóżku. Córa musiała sobie organizować zajęcia, np. roznoszenie kapciuchami ciastoliny po całym mieszkaniu, polować na padlinę np. parówki w lodówce. Radziła sobie świetnie, robiła nawet przemeblowania, a w wolnych chwilach skakała po matce, spadała na nią z oparcia kanapy, kopała tymi nieogarniętymi stópkami tłumacząc "ale to przecież nie boli". Po areszcie domowym spowodowanym Córy gorączkowaniem, a następnie moim, w końcu możemy wychodzić z domu, zgadnijcie więc jaka jest pogoda? Do d...dużej poprawki. 

     Z ciekawostek, na oknie pozostawił nam po sobie ślad jakiś spory obiekt latający. Najzabawniejsze jest to, że mieszkamy na 2 piętrze, a z wielkiego okna, otwiera się wyłącznie jego środkowa część...na zewnątrz. I to właśnie ona została trafiona. Nie wyczyści się tego inaczej jak za pomocą jakiegoś pana cyrkowca, co przyjdzie z wielką drabiną lub...spuści nam się z dachu. Kurcze, chyba, że już to zrobił? No nie wiem, Córy teoria natomiast jest taka:

- Ptaki robią ptasie kupy, a to nie jest ptasia kupa. Ptak na pewno zabrał jakiegoś pieska i pies zrobił kupę na okno.

Jak wynajmę pana, zapłacę, a znów mi coś przeleci...ustrzelę! I rosół zrobię.

 

P.S. Urocze zdjęcie znalazłam, prawda? Od razu skojarzyły mi się z bombowcami.


 

16:09, kropka306 , Inne
Link Komentarze (5) »
niedziela, 16 marca 2014

   

     Córa zawsze powtarzała, że chce być duża, wielka, jak tata. Kiedyś zaczęliśmy ją podpuszczać, że przy gabarytach KO nie weszłaby w swoje ubrania. Rozumiem, że dziecko chce rosnąć, ale bez przesady, żeby męskie XXL nosiła. Przemyślała więc sprawę i ostatnio wykrzykuje:

- Mamo, chcę urosnąć taka jak ty! Chcę być taka jak ty mamusiu!

Matce robi się ciepło na sercu, słyszy dźwięk dzwonów, radosnym uśmiechem twarz swą przyobleka... Wtedy Córa mruży oczka, uśmiecha się chytrze, wytyka Matkę palcem i dodaje:

- I będę nosić twoje ciuchy!!

czwartek, 13 marca 2014

     Znowu chorujemy. Ten rok nie zaczął się dobrze pod tym względem. Córa mi właśnie...usnęła! O 12 w południe! Ostatnio zdarzyło jej się zdrzemnąć w ciągu dnia chyba w lipcu. No nie, raz jeszcze usnęła w aucie, jak do Polski polecieliśmy, ale wtedy wstała o 4 rano, podróż itd. to się nie liczy. Nawet przy chorobach, gorączkach, w dzień nie sypia. A dziś proszę. Położyła się na kanapie, obłożyła miśkami, nakryła po uszy kocem i powiedziała, że idzie spać. Myślałam, że jak zwykle, zamknie oczy na 3 sekundy, a ona rzeczywiście chrapie. No i ogórka kiszonego nie zjadła. Doprawdy, dziwy! KM odporność ma chyba na podobnym poziomie, bo częstuje się takimi atrakcjami bez wahania. 

Z ciekawostek, rozbroiła mnie ulotka syropu na kaszel, który wyprosiłam u lekarza. Oczywiście pani doktor chciała poprzestać na paracetamolu, pomimo szczekającego kaszlu, charczenia i rzężenia. 


Możliwe skutki uboczne
Jak wszystkie leki, (długa nazwa) może wywoływać skutki uboczne, aczkolwiek nie występują one u każdego. 
Jeśli zauważysz u siebie jakieś skutki uboczne, proszę powiadom o tym swojego lekarza lub farmaceutę.

Polskie ulotki czasem odstraszają, kiedy człowiek otwiera listę możliwych efektów ubocznych i musi ją zwijać z podłogi. Ale to też lekka przesada, powinni dodać "uwaga! Eksperyment, nie testowany na dzieciach". 

 

niedziela, 09 marca 2014

     Córa wykorzystując moją nieuwagę podczas przygotowywania kolacji, ułożyła na ławie i kanapie dwie spore góry zabawek. Zawsze kiedy wydaje mi się, że mieszkanie względnie już ogarnięte, ona nagle szykuje taką niespodziankę. Usypała więc stosy z miśków, lalek, akcesoriów kuchennych, książek, koralików, a wisienką na torcie był jej klapek na środku ławy. W pewnym momencie przemówiła poważnie do Króla Ojca:

- Ja idę do przymierzalni, a Ty za to zapłać.

Niech każdy zna swoje miejsce w szeregu.

czwartek, 06 marca 2014

     U Córy w przedszkolu, dzieciaki mogą wypożyczać sobie książki, jak z biblioteki. Dodatkową atrakcją dla rodziców, jest dołączany do książek zeszycik, w którym prosi się o zapisywanie uwag, czy dana pozycja się podobała, co najbardziej, itd. 
Córa przyniosła ostatnio książkę o Peppie, historyjkę o tym, jak Peppa i George, przyglądają się żyjątkom w dziadkowym warzywniku, a następnie sami je naśladują. 
Po lekturze Córa również zaczęła udawać, że jest ślimakiem, zarzuciła sobie na plecy kosz na bieliznę i...leżała tak sobie, bo jak się ruszyła, spadał. Uznałam, że to fajny pomysł na komentarz do wspomnianego zeszytu uwag. Piszę więc: "książka bardzo się podobała, Córa również bawiła się, że jest ślimakiem, potem biegała po pokoju machając skrzydełkami i bzycząc niczym pszczółka. Udawała również, że zbiera nektar z kwiatów i robi miód". Nie wdawałam się w szczegóły i pominęłam fakt, że kiedy to pisałam, pszczółka zbierała nektar liżąc mnie po czole...a kiedy odpędziłam natrętnego owada, poleciał lizać z szeroko otwartą paszczą lustro. Pewne rzeczy lepiej przemilczeć, w końcu przedszkolanki będą wystawiały ocenę rozwojową...

wtorek, 04 marca 2014

     Córa narysowała rodziców biorących ślub.
Proszę przyjrzeć się ekstrawaganckiej fryzurze Panny Młodej, fioletowej (oczywiście) sukni, trzymanemu w wyciągniętej, niezwykle smukłej rączce bukietowi kwiatów (z łodyżkami i płatkami nieco pomogłam, ale nikt by się nie poznał). Słoneczko na sukni, w okolicy brzucha, może symbolizować istnieniejące tam życie, tak dobrze znane autorce. Pan Młody, choć na głowie ma standardowe kropki zamiast włosów, został wyjątkowo, na tę okazję wyposażony w jakże uroczą grzywkę. Nade wszystko pragnę jednak zwrócić uwagę na zachwyt malujący się na twarzach młodych małżonków. Świeżo upieczony mąż, wręcz oniemiał na widok swej wybranki. Tak, tak...tak właśnie było! 


23:45, kropka306 , Inne
Link Komentarze (3) »