Kto rządzi w naszym cyrku?
sobota, 31 maja 2014

     

     Córa miała etap rysowania mazakami po tapecie, kiedyś pobazgrała też białe prześcieradło długopisem. Teraz temat powrócił, choć widać postęp w jakości. Nie wmówi mi tym razem, że nie wie jak to się stało, że nie chciała, jakoś tak wyszło.

- Córa, co to ma być?!

- Mama. Tak pomyślałam, czy Ci się spodoba?

- Noo, podobałoby mi się bardzo, ale na kartce, a nie na kołdrze.

- Dlaczego?

- Bo na pościeli się nie maluje.

- Dlaczego?

- ? 

Matka nie wie dlaczego. Wyobraziła sobie tylko całą kołdrę w takich paszkwil.. tzn. mamach. 

17:52, kropka306 , Inne
Link Komentarze (4) »
wtorek, 27 maja 2014

     

     Niedziela bardzo często jest dniem leniwca. Szczególnie kiedy za oknem szaro, buro i mokro. Tej niedzieli Córa wstała dosyć wcześnie, obudziła KM, a kiedy ta zaczęła się krzątać, sama bezczelnie wróciła do łóżka. Udało się w końcu Matce wyciągnąć małe pupsko z pieleszy. Wdziała Córa szlafrok i poszła na śniadanie.

Godzina 12 w południe, Córa snuje się po mieszkaniu, nadal w piżamie, nadal w międzyczasie podjada pierwszą od rana kanapkę. W pewnym momencie wpada na genialny pomysł, żeby rzucić sie na kanapę tak, by ocierając się o Matkę, rozlać zawartość jej kubka na nią i siebie. Z płaczem wybiega do swojego pokoju. Zdążyłam tylko za nią krzyknąć, że nawet dobrze się stało, bo najwyższy czas się ubrać. Po kilku minutach Córa dumnie wkraczyła do salonu....w czystej piżamce. 

Opadły me członki. Przypomniało mi się jednak, że od rana planowaliśmy wyjść z domu. Nie patrząc na sytuację za oknem rzuciłam:

- Ubierz się w końcu normalnie, bo przecież idziemy na plac zabaw.
Córa ruszyła do siebie w podskokach, z pieśnią na ustach. Wtedy KO zrobił z Matki potwora:

- Co ją wkręcasz? Przecież znowu leje.
Oops!
- Trudno, później jej o tym powiemy.  

U nas pogoda potrafi się przecież zmienić o wiele szybciej niż Córa własne gacie. 

 

 

 

13:15, kropka306 , Inne
Link Komentarze (4) »
czwartek, 22 maja 2014

     Przeglądam internet, w celu poszerzenia wiedzy o aktualnym rozwoju swojego młodszego dziecka i co widzę? 

W drugim i trzecim semestrze, poczynając mniej więcej od osiemnastego tygodnia, możesz zacząć doświadczać pogorszenia pamięci, co jest spowodowane zmianami w krążeniu i zmianami hormonalnymi w twoim organizmie. Może pojawiać się problem ze skupieniem myśli. Jest to zupełnie normalne*

Uff, czyli jestem już kryta! Powyższy cytat urwałam w połowie zdania, bo potem pisali jakieś głupoty, że to niby powinno ustąpić po porodzie, a moja teoria jest taka, że co najmniej dopóki się karmi, albo aż dziecko wyjedzie na studia.

     Teraz więc nie jestem roztargniona, roztrzepana, a po prostu w ciąży. O ile lepiej to brzmi? Dwa dni temu dla przykładu, weszłam pod prysznic, odmoczyłam się trochę, otworzyłam szampon i...umyłam się nim. Oczywiście wszystko poza głową. Znam takich, co potrafili się wykąpać w balsamie, ale to pod wpływem substancji, których teraz posiadać w organizmie mi nie wolno. 
W piątek byłam u położnej i nie potrafiłam się wysłowić. Miewam takie dni, że usta mówią, następnie uszy słyszą, a potem oczy robią się coraz większe i pojawia się pytanie "ja to powiedziałam?!". Po tylu latach z własną osobą, nadal potrafię się zaskakiwać. Chociaż do tego zawsze byłam zdolna, niewiele znam osób, które potrafią palnąć coś lepiej ode mnie. Teraz to tylko kwiatki w gramatyce angielskiej, bardziej barwne niż kiedykolwiek. Nie chcą się przekonać te położne, że fajnie byłoby mi dać tłumacza do porodu. A jak sobie przypomnę cesarkę, kiedy to milczałam jak grób, bo nie potrafiłam się odezwać (w Polsce), ja! Ja, która na każdym USG miałam mówione bardziej lub mniej dobitnie "morda w kubeł, próbuję pracować". Tak byłam zestrsowana, jak nigdy. A oni myślą, że będę tu z nimi konwersować.

     Jak już jestem w tym temacie, uprzedzę moje ulubione pytanie, czuję się dobrze. Tak w 80%. Pozostałych 20% to noga, która przy aktualnych żylakach i czynionych przez nie postępach, jak również tutejszej opiece medycznej, według moich obliczeń, do końca ciąży powinna mi odpaść. Wtedy będę mogła czuć się wspaniale na 100%. 

     Ach! No i 2 dni temu dostałam z buta! Pestka o wiele wcześniej niż Córa daje znać o swoim istnieniu, zaczynając pokazywać jednocześnie, że ma coś do powiedzenia. Początkowe ruchy Córy, to było smyranko, Pestka się nie cacka. 

P.S. Szukam fotki na początek postu, wpisuję hasło "siano w głowie" i co widzę na jednym z pierwszych zdjęć? Ciężąrną :)

 

* portal parenting.pl

12:46, kropka306 , Ciąża
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 19 maja 2014

   

     Król Ojciec ogląda teledysk śpiewany przez kobietę (ubraną, żeby nie było), Córa w tym czasie siedzi na sedesie i relacjonuje:

- Tata ogląda piosenkę, swoją ulubioooną! Z panią! Tata lubi panie. Są takie fajne, ładne, są pięęękne...

Skąd ona te teksty bierze?! 

- No, już już, bo się zagalopujesz.

- ...i młoooode.

- A ja?!

- Też jesteś młoda...a nie! - mruży oczka w chytrym uśmieszku - Ty jesteś starucha - i ze śmiechem wybiega z łazienki. 

Chyba przechrzczę ją z Córy na Małą Mi.

wtorek, 13 maja 2014

     Brat, czy siostra? To pytanie nurtuje Córę odkąd dowiedziała się, że będzie miała rodzeństwo i to już w bliżej określonej przyszłości. W pierwszej chwili miała to być siostrzyczka (Kopciuszek). Nie było mowy o żadnej innej płci. Tłumaczyłam trochę, że chłopcy też są fajni, brat nie będzie jej podbierać ciuchów za parę lat. Ja też głosowałam za siostrą kiedy miałam 3 lata, a potem chciałam ją wymienić.


Później przyszedł czas, kiedy to Córa przemyślała sprawę i logicznie uznała, że jednak musi być braciszek, inaczej byłoby niesprawiedliwie, bo tata zostałby skazany na życie z trzema dziewczynami. Nie rozumiem co to za kara, zwłaszcza w przypadku taaaakich fajnych dziewczyn?! Długo był więc etap chłopca. 

     Na chwilę obecną sytuacja zmienia się z dnia na dzień. Córa czasami uznaje, że na pewno będzie brat, innym razem z zamyśloną miną zaznacza, że jednak siostra, a tata "jakoś będzie sobie musiał poradzić z trzema dziewczynami". 
Tajemnica rozwiąże się dopiero pod koniec czerwca... W Polsce pewnie już byśmy wiedzieli, ale niestety w UK ciąża żyje własnym życiem, którym służba zdrowia niewiele się interesuje. 

     Zastanawiające jest, że zewsząd słyszymy głosy życzące nam chłopca. Żebyśmy parkę mieli. Nie zakładamy hodowli, nie będziemy ich przecież rozmnażać! Mam wrażenie, że niektórzy są w tych życzeniach tak zacięci, że jeśli okaże się, że to dziewczynka, poklepią nas po ramieniu z westchnieniem.
Kiedyś też sądziłam, że fajnie byłoby mieć i jedno i drugie, dziś jest mi wszystko jedno. Dziewczynka jakby co już sprawdzona. I nie mówię tego, bo tak wypada, bo trzeba powiedzieć "najważniejsze, żeby było zdrowe". Mówię, bo autentycznie choć jestem oczywiście ciekawa, nie mam żadnych preferencji. Podobnie z przeczuciami. Przeważnie wydaje mi się, że to chłopak, ale o Córze też długo mówiłam "on", taka już moja intuicja. Męska. 

 

 

13:22, kropka306 , Ciąża
Link Komentarze (5) »
czwartek, 08 maja 2014

     Przychodzi czasem taki moment w życiu dorosłego człowieka, kiedy uświadamia sobie, że kogoś mu jeszcze do szczęścia brakuje. Jedni w takiej sytuacji kupują psa (względnie kota), inni sprowadzają do siebie którąś mamusię, jeszcze inni tworzą nowego człowieka. Pies niestety na razie u nas odpada, bo nie byłoby z kim zostawiać podczas wylotów do Polski. Mamusie...no cóż, żartowałam. Wybraliśmy kota w worku, czyli bramkę numer 3. Obecnie nowy człowiek, niczym pestka tkwi wygodnie w maminym wnętrzu. Do akcji wkroczy pełną parą jesienią.
Póki co, przewidywany termin oscyluje w okolicy 31.10 (Halloween), 1.11 (Wszystkich Świętych). Córa chyba lepiej trafiła rodząc się w Dzień Edukacji Narodowej. Z drugiej strony to akurat piątek i sobota, więc nawet by pasowało, KO akurat byłby w domu, mógłby z Córą zostać. Przemyślę sprawę.

     Pestka jest już całkiem człekokształtna, choć jak dziś czytałam, w tym tygodniu oczy jeszcze przesuwają się z boku głowy na środek twarzy, a uszy wędrują z szyi ku górze. Śliczności!

     A jak się czuje Królowa Matka?* Lepiej. Początkowych kilka tygodni jej organizm był fabryką działająca na energię słoneczną, bądź też w tym kraju to chyba bardziej kosmiczną. Poranne mdłości sprawiały, że do posiłków Matka rozważała postawienie przy stole miski awaryjnej, bądź też przeniesienie się z jedzeniem do łazienki. Najwygodniej byłoby od razu wrzucać zawartość talerza do sedesu, ale niestety organizm wołał, wył z głodu, groził strawieniem Pestki, a potem jednak nie chciał. Dziś już jest względnie, choć za każdym razem, kiedy myję zęby, cieszę się, że przyjaciel sedes jest tuż obok umywalki. Szczoteczka wciąż wydaje się być wrogim narzędziem.

     Jak wiadomość o rodzeństwie przyjęła Córa? Ona to nasz największy doping. Kiedy jeszcze w zeszłym roku zapytaliśmy ją kontrolnie, czy chciałaby mieć braciszka lub siostrzyczkę, od tamtej pory bez przerwy rozbrzmiewały zdania zaczynające się od, "a jak będziemy mieć dzidziusia...". Najwięcej było tych z serii "to kupimy, to kupimy i jeszcze ja mu to kupię". Katalog sklepu z zabawkami to jej ulubiona lektura. Teraz przegląda go nie tylko pod kątem siebie, ale też z perspektywy posiadania młodszego rodzeństwa. Ba! W sklepie już wybiera zabawki, które powinniśmy kupić dla dzidziusia, a zanim wystarczająco dorośnie, ona się nimi odpowiednio zaopiekuje...
Kiedy przekazaliśmy jej nowinę, dobrych 10 minut skakała po naszym łóżku, tarzała się, turlała radośnie pokrzykując. Na drugi dzień, rano przyszła mnie obudzić:

- Mamo, wymyśliłam imię dla naszego dzidziusia.

- hyyyyyee?

- Kopciuszek.

Taa, od początku chce pokazać gdzie jego miejsce.

* Chyba ulubione pytanie każdej ciężarnej, słyszy je kilka tysięcy razy w ciągu tych 8 miesięcy. Wychodzi jej uszami i wszelkimi innymi otworami. Kiedy jednak po porodzie zainteresowanie osób trzecich całkowicie przenosi się na potomka, brakuje jej tego.

 

12:57, kropka306 , Ciąża
Link Komentarze (3) »
sobota, 03 maja 2014

     

     Córa natchniona dziś bajką, w której Peppa miała w przedszkolu konkurs talentów, zaczęła rozmowę na ten temat z Królową Matką. Podobnie jak Rebecca Królik uznała, że jej talentem jest oglądanie bajek.

- A jaki talent ma Tata?

- Córo, Tata wykazał się najlepszym talentem wybierając żonę.

- Nieee, tata ma talent w jeżdżeniu ciężarówą! A jaki ty masz talent?

Matka zaczęła w myślach eliminować poszczególne, mniej istotne zdolności, by wybrać tę jedną, jedyną zachwycającą bardziej niż inne. Zadanie jakże trudne, więc chwilę się zamyśliła i ten moment wykorzystała Córa:

- Ty masz talent do gotowania w kuchni.

No cóż, na pewno wybrałabym coś innego, ale niech będzie, staram się dostrzec pozytywne strony takiej decyzji jury. 

- To dobrze gotuję? Smakuje Ci?

- No, najlepiej gotujesz fryty!

Czy był już w Mam Talent ktoś kto piekł mrożone frytki?

 

14:53, kropka306 , Inne
Link Komentarze (7) »