Kto rządzi w naszym cyrku?
piątek, 31 października 2014

    

     Tadaaaam! W ubiegły piątek zostało oficjalnie udowodnione, KM i KO dokonali kolejnego CUDU. Stworzyli coś z niczego, ot nowego człowieka. Owszem, czujemy się jak bogowie! Nowy Cud przyszedł na świat podobnie jak Starsza Córa, czy Czerwony Kapturek z wilkowego brzucha. Wymiary co do grama i centymetra, jak Królowa Matka, nawet godzina praktycznie ta sama. Ciekawe, czy będzie równie fantastyczna co Mamusia? Niee, będzie fantastyczniejsza. Poimo, że to skorpion.

Pierwszą godzinę życia po tej stronie mnie, spędziła na walce ze światłem. Leżała obok mojej twarzy, między rodzicami i próbowała otworzyć powieki. Biorąc pod uwagę, że oświetlenie na sali operacyjnej jest nie byle jakie, byłam pod wrażeniem. Z drugiej strony, zaczynałam się martwić, że to dziecko tak grzecznie leży, zapłakało tylko kontrolnie, żeby dać znać, że już jest, a potem totalny chillout.

Córa, jako starsza siostra, spisuje się świetnie! Już pierwszego dnia, kiedy przyjechała do nas do szpitala, wpadła na salę i zabrała się za przytulanie, całowanie wyczekanej siostrzyczki. Jak Młodsza płacze, Starsza* śpiewa jej "Twinkle, twinkle little star" i płacz od razu cichnie. Są jednak sytuacje, w których empatia bierze górę nad poczuciem siostrzanego obowiązku i Starszej Córze udzielają się łzy.

Królowa Matka profilaktycznie przeczytała właśnie "Rodzeństwo bez rywalizacji". Przeczyta jeszcze raz, kiedy Córy zaczną się bić. Wkraczamy na wyższy poziom, teraz już chodzi nie tylko o to, żeby wychować dziecko, ale też o to, żeby wychować kochające się, szanujące rodzeństwo, nie tracąc przy tym resztek własnego rozumu.

 

* Muszę jakoś rozstrzygnąć kwestię pseudonimów artystycznych.



12:29, kropka306
Link Komentarze (7) »
czwartek, 16 października 2014

    

     Pisałam ostatnio o ewolucji Córowego poczucia humoru. Oto przykład:
Król Ojciec marudzi, że wybiera się na rower i wybrać nie może, bo napotyka na same przeciwności losu. Mianowicie: przypomina mu się o rowerze, jak rozkłada go przeziębienie, za oknem ulewa, mamy napięty grafik.
KM: - Ja Cię już wyganiałam nie raz, to mi się dostało, że przecież ty tak bardzo chcesz, ale naprawdę biedny nigdy nie możesz. Już się nic nie odzywam.
KO: - Właśnie, bo ty mnie wyganiasz, a powinnaś zachęcić.
KM: - Jak ja mam cię zachęcić do tego, żebyś poszedł na rower? Mam przy nim zatańczyć z gołymi cyckami?
Tu znikąd do rozmowy wkracza Córa:
C: - posmarowanymi majonezem!

wtorek, 14 października 2014

    

     4 lata minęły, jak jeden dzień! Dziś przypada kolejna rocznica wydobycia Córy z matczynego wnętrza. Wyrosła pannica na gwiazdę, uwielbia występy, szczególnie kiedy publiczność duża i mówiąca po polsku. Do tubylców nie ma jeszcze takiego zaufania, nie zawsze wie czy dobrze ją obgadują. No i poczucie humoru przez ostatni rok też ewoluowało niesamowicie. Jej żarty, pomysły... Czasami zastanawiamy się, czy aby na pewno my TO stworzyliśmy?!

W sobotę zrobiliśmy kinder party. Córa już rano stwierdziła, że "to będzie wspaniała impreza" i chyba się udało. Skąd taki wniosek? Było mega głośno, dzieciaki wyszły spocone jak myszy, a przy tym nikt się nie pobił, nie rzygał za kanapę, nikomu nie urwał się film. No i oczywiście prezenty, wszystkie trafione (po małej poradzie innych mam u Królowej Matki). Kiedy goście już poszli, Córa przymrużyła oczka i spytała:

- A co ja od was dostanę??

Wyjaśniłam, że my damy jej prezent we wtorek, kiedy to faktycznie będzie dzień, w którym się urodziła. Oczywiście pytała codziennie co od nas dostanie, ale bardzo tematu nie drążyła. Wczoraj ustalamy:

- Córa, poczekamy jutro z prezentem na tatę jak wróci z pracy, żebyś mogła dostać od nas obojga?
- Co mówisz??
- Mówię o prezencie, że jutro poczekamy na tatę, żebyś mogła dostać od nas obojga?
- Aaa...co to jest obojg??
Padłam, wstałam, zarżałam głośno, a potem zapowietrzyłam się w spazmach śmiechu, lejąc łzy. 

00:57, kropka306 , Inne
Link Komentarze (4) »
sobota, 04 października 2014

adorable21016_6401

 

 

 

 

 

 

 

 

 - Na Hałalin przebiorę się za czarownicę! Taką straszną. A ty mama, za kogo się przebierzesz na Hałalin?

- Mama to już nie będzie się musiała przebierać. Żadna czarownica, nie śmie konkurować, ani zadzierać z matką noworodka i 4-latki. Jeśli twoja siostra pójdzie w twoje ślady, będę zombie, duchem i jędzą. Jeśli do tego dojdzie tak znana nam alergia na wszystko, będę też kościami*. Za to Pestkę widziałabym zdecydowanie w stroju dyni.

 

Rano budzę Córę do przedszkola. Proces jak zwykle długotrwały. Przytulam ją w pewnym momencie i mówię:

- Ależ ja kocham moje dziecko.

Na to Córa wskazując mój brzuch:

- A ja kocham twoje dziecko.

Przejawów zazdrości póki co brak. Wręcz przeciwnie, wysuwane są już postulaty o równouprawnienie dla Pestki.

 

Matka zapuściła nieco bloga. Nie to, że łeb nie ten i zapomina co chciała napisać, nie, nie! To zabieg celowy. Czeka na pajączki, pajęczyny... Na Hałalin jak znalazł, a Matka przecież preferuje naturalne metody kamuflażu.

 

* fachowe określenie Córy na kościotrupa

00:59, kropka306 , Inne
Link Komentarze (4) »