Kto rządzi w naszym cyrku?
niedziela, 05 kwietnia 2015

     Jakem potężna jednostka decyzyjna, "Mam tę moc, mam tę moc". Królowa Elsa mogła sprowadzić zimę, Królowa Matka może odwołać Wielkanoc. Poza mocą mam pękającą głowę, kaszel i gorączkę. Porządki odpadły w przedbiegach. Świąteczne potrawy? Nie ma szans, żebym stała przy garach dłużej niż wymaga tego nakarmienie rodziny składającej się z niemowlęcia na maminym mleku, Starszej, która jak już wspomniałam poprzednio, najada się patrząc, mnie, z obolałym gardłem i żołądkiem wypełnionym herbatkami oraz Króla Ojca. On sam natomiast w kuchni to od dawna robi jedynie kawę. Kanapki jeszcze. A nie! W lipcu żurek ugotował. Może przełożymy Wielkanoc na lipiec?

Święconka odfajkowana, Córa była bardzo niepocieszona, że w tym roku nie robiłyśmy ludzików z jajek, ale powiedziała, że mi wybaczy. Niestety, za wczorajszy sukces, kiedy to przez większość dnia wstrząsały mną dreszcze, uważam, że były najedzone, czyste i żywe. Nie myślałam o gotowaniu, czy tym bardziej strojeniu jajek.
Tegoroczny koszyczek lepszy niż w ubiegłym roku. Może nie top trendy i w ogóle stylish, ale wstydu nie przyniósł. Tylko ten zając... Coś mu dziwnie uszu ubyło, jeszcze zanim trafił do koszyka... Misternie zapakowany wyglądał tak, że zaczęłam się zastanawiać, czy takiego nie kupiłam? Skryty zającożerca najpierw udawał niewiniątko, ale w końcu się przyznał. A myślałam, że ona nie jest łasa na słodycze. Z racji jej podejścia do jedzenia, słodkości są u nas po zjedzonym obiedzie. Także ona praktycznie słodyczy nie jada i kiedy kusimy ciasteczkiem, czekoladką, zdaje się mieć to głęboko.

No, poza święconką, to obrus biały wyjęłam. Tym razem na dobre święta, jajka ma wytłoczone, koszyczek. Trzy miesiące temu byłam przekonana, że mamy obrus bożonarodzeniowy, ale kto by się tam czepiał szczegółów?

Zrobiłam też zakwas na barszcz. Prawdopodobnie jednak jutro będzie jeszcze za wcześnie, żeby go użyć... Oczywiście zabrałam się na ostatnią chwilę.

Także jak widać, ta Wielkanoc naprawdę nie w porę w tym roku. Na najbliższe Boże Narodzenie już się ogarnę. Może tylko z wielkimi porządkami poczekam jeszcze kilka lat? Teraz jak Młodsza malutka, nie mam czasu, a jak podrośnie, strach się bać, skoro widzę jak jedna jest w stanie ekspresowo zniweczyć moje starania.

Świątecznych Świąt życzę wszystkim, których ma moc nie sięgnie!

 

 

00:11, kropka306 , Inne
Link Komentarze (6) »
czwartek, 02 kwietnia 2015


     Ho, ho! A gdzieś Ty Matko była? Zagubiła się Matka nieco w czasoprzestrzeni. Niby tu, a myślami ostatnio gdzieś indziej, niby jest, a jednak jej nie ma. Takie to przewrotne babsko.

Brak czasu to taka choroba matek, którą o ironio! leczy czas. Ja zatem jeszcze dłuuugo na wyzdrowienie poczekam. Aktualnie symptomy są mocno nasilone.
Z dumą mogę oświadczyć, że córki zazwyczaj w okolicy godziny 21* śpią, czyste i względnie najedzone**. Kiedy  to następuje, pozostaje mi sprzątanie kuchni, zabawek, wieszanie/składanie prania, kolacja jeśli mam ochotę zjeść bez konieczności trzymania Młodszej na kolanach, tudzież śpiewania jej, względnie tańczenia. No, a wieczorny czas posiadówy przy kompie zastąpiła ostatnio aktywność fizyczna.

Matka spojrzała w lustro, potem w kalendarz, jeszcze raz w lustro, na dziatwę swoją i doszła do wniosku, że wszystko zaczyna się układać w jedną całość, powiedzmy sobie, mało zbitą całość. Zakasała rękawy i zabrała się do działania. Nie skończyło się nawet na samym polubieniu na facebooku stron motywujących, promujących zdjęcia gołych brzuchów, pośladów i talerzy pełnych liści. Także teraz wieczory spędzam z wysportowanymi paniami i panami, na monitorze komputera. Tak pomiędzy przepakowywaniem zmywarki, a prasowaniem bodziaków.

     Córy w międzyczasie podrosły. Najbardziej widać po Młodszej. Bulgocze, gada, śpiewa, opowiada, ciućka swoje stopy, trenuje wygibasy, czasem obroty i uwielbia się chichrać. Kolejna śmieszka nam rośnie, po mamusi, a jak! Starsza natomiast jest dla niej najzabawniejszym człowiekiem na świecie, co by nie zrobiła, czego nie powiedziała, Młodsza od razu rozdziawia buzię jak Kermit. Bawią ją nawet wymyślane na poczekaniu dowcipy o kupie i siku, bo oczywiście dla 4-latka jakakolwiek wypowiedź zawierająca któreś z tych słów, jest przezabawna. Jedna więc Córa ma swoją wierną fankę, druga idolkę, szczęśliwe siostry. Przynajmniej do czasu, jak Młodsza nie zapragnie zostać idolką.

 

* Pierwsze dni po zmianie czasu się nie liczą, co?

** Ciężko mi ręczyć za Starszą, bo ona dziwnie je, posiedzi przy talerzu, popatrzy i nagle oświadcza, że już się najadła.

 

00:44, kropka306 , Inne
Link Komentarze (5) »
wtorek, 10 lutego 2015

     Spacerujemy z Córami, po spokojnym osiedlu domków. Na małej uliczce dwoje młodych ludzi, co by nie powiedzieć po prostu, gówniarzy, kopie piłkę. Zaznaczam, na ulicy. Córa zazwyczaj odgrywa rolę strażnika zasad, szczególnie kiedy to ktoś inny je łamie. Jest bliska paniki, kiedy koleżanka nie chce podać mamie ręki przy ulicy, kiedy roczny dzieciak próbuje majstrować przy kuchence gazowej. O tym dlaczego nie wolno grać w piłkę na ulicy, wie doskonale. Dziś jednak chochlik zapalił w jej oczach iskierki.

- Jak będę taka dorosła jak oni, też będę grała w piłkę na ulicy.
Matka zaczęła tłumaczyć, klarować, że wiek nie ma nic do rzeczy, kiedy człowiek durny, gada, gada, wykład zakończyła i słyszy:
- Jak będę dorosła i tak będę robiła co będę chciała.
W tym momencie poczułam się tak bardzo niedorosła.

Na szczęście kolejna pogadanka chyba dotarła, bo na koniec Córa poprosiła:
- Ale nie mów o tym co powiedziałam tacie.
Ona to tak zawsze, ostatnio też prosiła, po czym wpadła do domu,
- Tata, ale nie opowiem Ci o tym jak się zgubiłam.

sobota, 07 lutego 2015

 

     Kiedy się za kimś tęskni, to się do niego dzwoni i on wraca. Kiedy się tęskni za kimś, kto jest w Polsce, to się do niego dzwoni, gada, a potem się rozłącza i dalej się tęskni.

     Mocne, zwłaszcza kiedy słyszy się to z ust 4-latki. Własnej 4-latki. Nawet KM nie jest w stanie obrócić tego w żart.

     Jak świat światem, rodzice podejmują za dzieci decyzje, jedne z nich mniej, inne bardziej wpływają na ich życie. Odkąd stajemy się rodzicami, ciąży na nas odpowiedzialność nie tylko za własne, ale też za odrębne od nas istnienia.  Nie jest to wyłącznie odpowiedzialność związana z wykarmieniem, odzianiem, względnie poprawnym wychowaniem, ale również szerzej rozumiana odpowiedzialność za byt. Nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Wielu z nas, powiedziałabym nawet, że większość, żyje sobie z dnia na dzień, tak jakby po prostu trzeba było przeżyć, nieświadoma. Zakupy, gotowanie obiadu, plany na weekend, wyjazd na wakacje, wybór szkoły. Wszystko dlatego, bo trzeba jeść, trzeba się rozerwać, trzeba się uczyć. Podjęcie każdej decyzji, czy też uniknięcie jej, może mieć fundamentalny wpływ na to jakimi ludźmi będą nasze dzieci. Emigracja szeroko otwiera na to oczy.

     Wyjeżdżając z kraju zmieniliśmy bieg historii. Gdybyśmy jednak nie wyjechali, byłoby to przyjęciem tego, co dał los, z całym dobrodziejstwem inwentarza. Wzięliśmy sprawy w swoje ręce, daje to poczucie pewnego panowania nad sytuacją, ale i zwiększa świadomość odpowiedzialności. Każda nasza decyzja jednak bazuje przede wszystkim na dobru przychówku naszego.

Amen.

 

Po kimże ta Córa taka filozofka??

01:09, kropka306 , Inne
Link Komentarze (2) »
wtorek, 27 stycznia 2015

- Córa, no i co tam robiliście dzisiaj w przedszkolu?
- A niiic.
- Jak czekałyśmy na Ciebie, to widziałam, że Steven czytał wam jakąś książeczkę.
- No tak, czytał. To była taka książeczka o żabkach i o...ośmiornicy. Nie, nie ośmiornicy...
- A co to było, zwierzątko jakieś?
- Nie. To takie co się trzęsie.
- Galaretka??
- Nie, nie galaretka. Trzęsie się i mieszka pod ziemią. Pod trawą.

.

.

.

.

.

.

Matka zdobyła puchar zgadywacza zagadek. Chodziło o gąsienicę.

00:34, kropka306 , Inne
Link Komentarze (4) »
czwartek, 22 stycznia 2015

Król Ojciec ma dziś szlaban.

C: - Zjadłeś śledzia??!

KO: - Leżał od kilku dni, nikt go chyba nie chciał, więc zjadłem.

C: - O nie! Jak jutro nie będzie śledzia w lodówce, nie możesz używać komputera.

wtorek, 20 stycznia 2015

     I zostawił mnie...Dziś mija 7 wspólnych lat, a on mnie zostawił na pastwę wieczornych humorów Córek. Zmiana trybu pracy KO zmienia również i mój kurodomowy tryb. Miałam już względnie obcykane poranne i popołudniowe czynności. Potrafiłam z Młodszą w chuście tańczyć i śpiewać smażąc naleśniki Starszej. Teraz jednak będę musiała zmierzyć się z samodzielnym zaganianiem do łóżek, a to już wyższy level, szczególnie, że Młodsza przyzwyczaiła się, że ma stałą rezerwację Matki i jej cycków między 19-21:30. Starsza natomiast wieczorem potrafi wielokrotnie włączyć syrenę alarmową bez powodu, gdy prosi się ją by zjadła kolację nad którą medytuje od godziny, czy aby posprzątała gdy nie ma szans na to, by w jej pokoju dojść od drzwi do łóżka, nie nadeptując na klocka, kredkę, pierścionek lub inne podobne.
Zostawił mnie więc KO na ich łaskę i niełaskę na rzecz swojej czwartej, Wielkiej Miłości, bo jest w tej komfortowej sytuacji, że kocha to za co mu płacą. Uwielbia też spać do południa, więc żebym go za wcześnie z łóżka nie zrywała, przycwaniakował i poszedł pracować na nocki.
Pierwszy wieczór za nami, 21:30 obie były w łóżkach, najedzone i czyste, bajka, krótka, bo krótka, ale przeczytana, kołysanki odśpiewane. Mała obsuwa czasowa w stosunku do tego, czego się spodziewałam, bo chciałabym mieć fajrant o 21, ale grunt, że się udało. Mając już wolne, wzięłam prysznic, ogarnęłam największy bajzel, zrobiłam sobie kolację i zasiadłam do komputera, by...przeglądać strony o dzieciach. Widzisz i nie grzmisz?!

Wracając do tematu, 1:0 dla mnie. Ba! 2:0, bo Młodsza też usnęła sama, słuchając odgłosów dżungli. Oj, ciekawa jestem bardzo, czy zawsze tak Córy i Matka będą chodziły spać czyste, najedzone i o ludzkiej porze?

00:56, kropka306 , Inne
Link Komentarze (4) »
wtorek, 13 stycznia 2015

- Córa, co jadłaś dzisiaj na obiad w przezdszkolu?
- Mięsko, z takim sosikiem, paprykę, też z sosikiem i kluski takie, no spagetti.
- I wszystko zjadłaś?
- Noooo, nie, nie wszystko. Sosiku nie zjadłam.
- Ale mówisz, że wszystko było w sosiku?
- Nie, kluski nie były, kluski zjadłam.

***

Król Ojciec zwraca się z kuchni do Królowej Matki:

- Chcesz jakąś kanapkę?
- Pewnie.
- Ile?
- yyyy....dwie.
- A nie jedną? Myślałem, że raczej jedną.
- Nie, dwie - Matka była stanowcza, rozważała zamówienie trzech, ale że jedną kolację już zdążyła zjeść, postanowiła się ograniczyć
- Bo mi jedna kromka tylko została....
Na to rozlega się głos Starszej Córy:
- Tata, to przekrój ją na pół i będą dwie.

 

01:36, kropka306 , Inne
Link Komentarze (4) »
wtorek, 06 stycznia 2015

     KO zmienia pracę, rozmawiałyśmy więc dziś ze Starszą Córą na temat pracy, zawodów.

- Widzisz, ty w swoim wieku, jesteś w tej dobrej sytuacji, że masz jeszcze szansę na bycie kimkolwiek zechcesz. Cokolwiek lubisz robić, jak będziesz robić dobrze, będziesz na tym zarabiać. Jeśli się czegoś chce, wystarczy do tego dążyć, a przed Tobą kupa czasu, możesz zostać kim tylko zapragniesz.

- To jaaaa, zostaaaanę...tatą!

Wpajanie 4-latce, że nie ma rzeczy niemożliwych nie jest łatwym zadaniem.

 

piątek, 02 stycznia 2015

     Jaki Nowy Rok, taki cały rok. Podobno. Zawsze mnie to zastanawiało, bo większość z nas miałaby baaardzo ciężkie życie, szczególnie gdyby brać pod uwagę poranek noworoczny. Jeśli jednak jest coś w tej wróżbie, wolałabym chyba zbierać z podłogi części pękniętej głowy. Inaczej czeka mnie rok pełen...Córek. Są dwie, a potrafią dać popalić za pięciu. Nie mam nic przeciwko nim, ale poproszę jednak bez kolek, humorków, snucia się i płaczów do 23:00. Całą noc byłam kopana przez Córę Starszą, weiczór spędziłam na noszeniu Młodszej, wymyślaniu jednocześnie Starszej sposobów na uśnięcie, kiedy to sen nie chce przyjść oraz podejmowaniu w tym czasie bezowocnych prób zdobycia pożywienia. Do tego Starsza Córa cały dzień fundowała nam jęki na zmianę z marudzeniem. Bez względu na to, czy ktoś powiedział/zrobił coś czego nie chciała, czy ktoś nie powiedział/nie zrobił czegoś, na co liczyła, nie spełniając tym samym jej oczekiwań.
No i niezbyt cieszy mnie perspektywa chodzenia z jednym cyckiem o rozmiar większym od drugiego, jeśli Młodsza nie pogodzi się z prawym.

To był ciężki dzień. Na przyszły rok postaniowień brak. Chociaż patrząc na Córy, okazuje się, że dotrzymywanie takich postanowień całkiem nieźle nam wychodzi. Tym razem tylko plany i marzenia, które fajnie by było, gdyby spełniły się już w tym roku. W Matce budzą się uśpione ambicje. Na Nowy Rok życzyłabym sobie jeszcze dużo cierpliwości, całej naszej rodzinie przydałoby się jej kilka wiader. Jakby co, przyjmiemy w dobre ręce.

SZCZĘŚLIWEGO zatem!

01:16, kropka306 , Inne
Link Komentarze (3) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28