Kto rządzi w naszym cyrku?
niedziela, 28 grudnia 2014

     W ubiegłym roku zaliczyliśmy pierwsze święta na obczyźnie, w tym, pierwsze w nowym składzie. Aż strach się bać co wymyślimy na przyszły rok? Gdyby nie Starsza Córa, pewnie zamknęlibyśmy się w domu i oglądali filmy, bo atmosfery nie czuliśmy za grosz. Trzeba było jednak ruszyć tyłki, upiec ciasteczka, kawałek świni, zorganizować mikołajową mistyfikację. Na porządki czasu już nie starczyło, ale nie można mieć wszystkiego.

Niestety Córa Starsza, w ramach organizacji we własnym zakresie, zafundowała sobie jakiegoś wirusa. Jak sięgnę pamięcią, niemal co roku, jak nie na Boże Narodzenie, to na Sylwestra jest chora. Podła gorączka dopadała ją w tym roku w najciekawszych momentach, podczas ubierania choinki, rozpakowywania prezentów... Młodsza  natomiast, dbając o matczyną kondycję i rozmiar jej gaci po okresie świątecznym, niezmiennie fundowała mi wieczorne spacery po salonie celem wyciszenia bezlitosnej kolki. Córy generalnie uroczo współdziałają, jednej nocy budziły się na zmianę, na zmianę lądowały w naszym łóżku, drugiej spały wręcz fantastycznie, Starsza po przebudzeniu rano grzecznie zajęła się klockami, Młodsza nie otworzyła oka przed 10:00.

A w piątek....uwagaaaa....spadł śnieg! Serio, prawdziwy taki, zimny, mokry i biały. Temperatury w ciągu dnia nadal na plusie, więc Starsza chora, nie chora, bałwana lepić pobiegła, bo taka okazja może się nie powtórzyć do przyszłej zimy, albo i dłużej.

 

00:02, kropka306 , Inne
Link Komentarze (4) »
niedziela, 21 grudnia 2014

- Tata, musisz mi włączyć taką piosenkę.
- Jaką?
- Bili coś tam, coś tam...
- ??
- No, taka Bili coś tam, coś tam...
- Ale co to za piosenka?
- No ja też nie wiem, nie znam jej!
- To co Ty chcesz??
- Buuuuuuu - uciekła z płaczem i rzuciła się na swoje łóżko.

Rebus był przecież prosty:


wtorek, 16 grudnia 2014

Swojego czasu, prowadziłyśmy ze Starszą Córą takie oto filozoficzne dialogi:
- Mamo, a czy dzisiaj jest dzisiaj?
- Tak, a wczoraj było wczoraj, jutro będzie jutro.
- Codziennie jest dzisiaj?

 Teorię potrafi Córa zastosować w praktyce:
- Mamo, upieczemy dziś babeczki?
- Dzisiaj nie damy rady, mamy cały dzień zaplanowany. Babeczki możemy upiec jutro.
- Ale mamo, ja powiedziałam dzisiaj...
- Przecież tłumaczę ci, że się nie wyrobimy. Jutro.
- Ale mówię dzisiaj...
Kolejny raz jej przerwałam męcząc się powoli tą dyskusją.
- Jutro Kochanie będziemy piec.
- Ale mamo! Przecież wiem. Ja mówię "dzisiaj", bo codziennie jest dzisiaj, jutro też będzie i pojutrze.

 W czasach studenckich znałam to jako, "dzisiaj nie będę tyle żreć/pouczę się", a teraz, "dzisiaj wcześniej się kładę".

13:20, kropka306 , Inne
Link Komentarze (4) »
piątek, 05 grudnia 2014

     W piątek, odbierając Starszą Córę z przedszkola zauważyłam, że kapcie na zmianę są brudne. Ewidentnie wyglądały na takie, które świetnie się bawiły na przedszkolnym podwórku. Już doskonale wiem jak wyglądają ciuchy i buty, po dobrej zabawie w tym miejscu. Do brudnych części garderoby przywykłam, ale jak na mój gust to nie ta pora roku, żeby po dworzu w tenisówkach śmigać. Pytam więc grzecznie dlaczego nie zmieniła butów jak wychodzili? - Bo tak było szybciej. Dzisiaj butów na zmianę nie dałam.* Przychodzę odebrać gałgana, akurat bawili się na podwórku, kurtka rozpięta, szalika brak - bo tak było szybciej.
Zajechałyśmy do domu, rozebrała się:

- Nie sikałam dzisiaj w przedszkolu.

- Dlaczego?

.

.

.

- Bo tak było szybciej.

 

* w angielskich przedszkolach nie ma obowiązku zmieniania butów, Córa jest jedyna w grupie, nawet personel popyla  w kozakach przez 8h pracy. Normalnym też jest, że dziewczynki do spódniczki szkolnego mundurka, okrągły rok zakładają skarpetki, nikogo więc nie dziwiło dziecko w tenisówkach o tej porze roku, myślę, że nawet na sandałki nie zwróciliby uwagi.

wtorek, 02 grudnia 2014

 

     Skończyła się sielanka. W końcu da się odczuć, że mamy w domu niemowlę. Pierwsze 2-3 tygodnie Młodsza głównie spała, potem pojawiły się kolki. Życie zaczęło się kręcić wokół kup i zwróconego mleka. Miodzio.

Starsza nie chciała być gorsza, aby zapewnić Zgredzikom rodzicielstwo pełne wrażeń najpierw zaczęła kasłać, wręcz szczekać, a teraz jeszcze wyhodowała podejrzane krosty na brzuchu.
KM swoim zwyczajem podłapała infekcję i z rozrzewnieniem wspomina czasy, kiedy to będąc chorą, spędzała większość czasu na kanapie, pod kocem, z pilotem w dłoni. No dobra, zazwyczaj tak było jak już wróciła z pracy, ale praca zarobkowa to jedyne 8h. I wolne weekendy!

Dla Starszej najgorsze jest to, że teraz ma szlaban na przytulanie i całowanie siostry. Przecież do tej pory było tak, że jak Młodsza zaczynała marudzić, Starsza rzucała wszystko czym się akurat zajmowała i biegła krzycząc, "już pędzę Maleńka!". Zawsze była szybsza ode mnie. Przy własnym drugim dziecku nadgorliwość na pewno jej minie.

 

sobota, 15 listopada 2014

     To, że Starsza Córa potrafi coś palnąć, ma ciętą ripostę i nie raz stawiała nas w głupiej sytuacji przed ludźmi, nie jest już żadną nowością. Tym razem przeszła samą siebie, teksty o maminych cycach, o cyckach w majonezie to pikuś.

Przez okres ciąży mieliśmy ambitny plan stworzenia jakiejś ładnej serii zdjęć z rosnącym brzuchem. Z założenia zdjęcia miały być robione co miesiąc, udało nam się je wykonać aż trzykrotnie... Póz mieliśmy kilka, na niektórych, chcąc lepiej wyeksponować bębenek, występowałam w bieliźnie. Teraz uznaliśmy, że fajnie byłoby zrobić jeszcze zdjęcia w tych samych pozach, z Pestką już po tej stronie Matki. Zaplanowaliśmy sobie sesję na dziś. Czas jednak jak to z czasem bywa, uciekł gdzieś niepostrzeżenie, nadszedł wieczór, przyszli do nas znajomi. Ściślej rzecz biorąc, to dosyć świeża znajoma, z mężem, którego właśnie nam przedstawiała, kiedy Córa wykrzyknęła:

- Będziemy sobie robić zdjęcia! I mama będzie na golasa!

Także ten... Zastanawiam się, czy ona ma na celu powiększenie, czy zmniejszenie grona naszych znajomych?

piątek, 14 listopada 2014
     Jakiś czas temu tłumaczyłam Starszej czym jest wzruszenie, że łzy nie zawsze oznaczają smutek itd. Wczoraj oglądamy Króla Lwa. Scena w której ginie Mufasa, Córa wtulona we mnie i obie ryczymy. W pewnym momencie spogląda na nas KO:
- Heeeej!
Córa prostuje się, wciąga gluty:
- Popłakałam się ze śmiechu.
00:04, kropka306 , Inne
Link Komentarze (3) »
czwartek, 06 listopada 2014

 

     Pestka wietrzy się w wózku przy otwartym oknie, zagląda do niej Córa, wsadza łapę i gmera przy drobnej buzi siostry:

- No, no otwórz oczy maleńka.

- Nie budź jej!

- Ale mamo, ona nie śpi, tylko ma zamknięte oczy.

11:25, kropka306 , Inne
Link Komentarze (3) »
sobota, 01 listopada 2014

     Jak wspominałam, Starsza Córa zamarzyła sobie w tym roku, że na hałalin będzie czarownicą. Kupiliśmy strój chyba miesiąc temu, biegała w nim po mieszkaniu na zmianę z suknią Elzy. Wczoraj przywdziała więc czarownicującą sukienkę, kapelusz, do tego ciemne getry i bluzkę. Chodziła tak cały dzień. Kiedy wieczorem miała ruszyć z KO na cukierkowe żebry, postanowiliśmy dopełnić całość adekwatnym makijażem. Strzeliłam jej więc granatowe powieki, ciemne usta, wyglądała jak profesjonalna baba jaga. Zachwycona, że ją pomalowałam, stanęła przed lustrem, zaczęła się śmiać, głośno śmiać...i śmiać, aż śmiech przeszedł ni stąd ni zowąd w cichy płacz.

- Córa, Ty płaczesz? A co się stało?
- Bo...bo, bo ja się wystraszyłam.

Chcesz wystraszyć się własnego odbicia? Specjalistka Królowa Matka przyjmuje rezerwacje telefoniczne od poniedziałku do niedzieli 9-18 pod numerem +44 0747... Zadzwoń dziś, a otrzymasz paczkę chusteczek na otarcie łez gratis.

14:58, kropka306 , Inne
Link Komentarze (3) »
piątek, 31 października 2014

    

     Tadaaaam! W ubiegły piątek zostało oficjalnie udowodnione, KM i KO dokonali kolejnego CUDU. Stworzyli coś z niczego, ot nowego człowieka. Owszem, czujemy się jak bogowie! Nowy Cud przyszedł na świat podobnie jak Starsza Córa, czy Czerwony Kapturek z wilkowego brzucha. Wymiary co do grama i centymetra, jak Królowa Matka, nawet godzina praktycznie ta sama. Ciekawe, czy będzie równie fantastyczna co Mamusia? Niee, będzie fantastyczniejsza. Poimo, że to skorpion.

Pierwszą godzinę życia po tej stronie mnie, spędziła na walce ze światłem. Leżała obok mojej twarzy, między rodzicami i próbowała otworzyć powieki. Biorąc pod uwagę, że oświetlenie na sali operacyjnej jest nie byle jakie, byłam pod wrażeniem. Z drugiej strony, zaczynałam się martwić, że to dziecko tak grzecznie leży, zapłakało tylko kontrolnie, żeby dać znać, że już jest, a potem totalny chillout.

Córa, jako starsza siostra, spisuje się świetnie! Już pierwszego dnia, kiedy przyjechała do nas do szpitala, wpadła na salę i zabrała się za przytulanie, całowanie wyczekanej siostrzyczki. Jak Młodsza płacze, Starsza* śpiewa jej "Twinkle, twinkle little star" i płacz od razu cichnie. Są jednak sytuacje, w których empatia bierze górę nad poczuciem siostrzanego obowiązku i Starszej Córze udzielają się łzy.

Królowa Matka profilaktycznie przeczytała właśnie "Rodzeństwo bez rywalizacji". Przeczyta jeszcze raz, kiedy Córy zaczną się bić. Wkraczamy na wyższy poziom, teraz już chodzi nie tylko o to, żeby wychować dziecko, ale też o to, żeby wychować kochające się, szanujące rodzeństwo, nie tracąc przy tym resztek własnego rozumu.

 

* Muszę jakoś rozstrzygnąć kwestię pseudonimów artystycznych.



12:29, kropka306
Link Komentarze (7) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28