Kto rządzi w naszym cyrku?
wtorek, 14 października 2014

    

     4 lata minęły, jak jeden dzień! Dziś przypada kolejna rocznica wydobycia Córy z matczynego wnętrza. Wyrosła pannica na gwiazdę, uwielbia występy, szczególnie kiedy publiczność duża i mówiąca po polsku. Do tubylców nie ma jeszcze takiego zaufania, nie zawsze wie czy dobrze ją obgadują. No i poczucie humoru przez ostatni rok też ewoluowało niesamowicie. Jej żarty, pomysły... Czasami zastanawiamy się, czy aby na pewno my TO stworzyliśmy?!

W sobotę zrobiliśmy kinder party. Córa już rano stwierdziła, że "to będzie wspaniała impreza" i chyba się udało. Skąd taki wniosek? Było mega głośno, dzieciaki wyszły spocone jak myszy, a przy tym nikt się nie pobił, nie rzygał za kanapę, nikomu nie urwał się film. No i oczywiście prezenty, wszystkie trafione (po małej poradzie innych mam u Królowej Matki). Kiedy goście już poszli, Córa przymrużyła oczka i spytała:

- A co ja od was dostanę??

Wyjaśniłam, że my damy jej prezent we wtorek, kiedy to faktycznie będzie dzień, w którym się urodziła. Oczywiście pytała codziennie co od nas dostanie, ale bardzo tematu nie drążyła. Wczoraj ustalamy:

- Córa, poczekamy jutro z prezentem na tatę jak wróci z pracy, żebyś mogła dostać od nas obojga?
- Co mówisz??
- Mówię o prezencie, że jutro poczekamy na tatę, żebyś mogła dostać od nas obojga?
- Aaa...co to jest obojg??
Padłam, wstałam, zarżałam głośno, a potem zapowietrzyłam się w spazmach śmiechu, lejąc łzy. 

00:57, kropka306 , Inne
Link Komentarze (4) »
sobota, 04 października 2014

adorable21016_6401

 

 

 

 

 

 

 

 

 - Na Hałalin przebiorę się za czarownicę! Taką straszną. A ty mama, za kogo się przebierzesz na Hałalin?

- Mama to już nie będzie się musiała przebierać. Żadna czarownica, nie śmie konkurować, ani zadzierać z matką noworodka i 4-latki. Jeśli twoja siostra pójdzie w twoje ślady, będę zombie, duchem i jędzą. Jeśli do tego dojdzie tak znana nam alergia na wszystko, będę też kościami*. Za to Pestkę widziałabym zdecydowanie w stroju dyni.

 

Rano budzę Córę do przedszkola. Proces jak zwykle długotrwały. Przytulam ją w pewnym momencie i mówię:

- Ależ ja kocham moje dziecko.

Na to Córa wskazując mój brzuch:

- A ja kocham twoje dziecko.

Przejawów zazdrości póki co brak. Wręcz przeciwnie, wysuwane są już postulaty o równouprawnienie dla Pestki.

 

Matka zapuściła nieco bloga. Nie to, że łeb nie ten i zapomina co chciała napisać, nie, nie! To zabieg celowy. Czeka na pajączki, pajęczyny... Na Hałalin jak znalazł, a Matka przecież preferuje naturalne metody kamuflażu.

 

* fachowe określenie Córy na kościotrupa

00:59, kropka306 , Inne
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 22 września 2014

Córa rozmawia z Królem Ojcem:

- Ja już nie jestem mała. Jestem duża, dorosła!

- To idź do pracy.

- Nieeeee, no co ty?! Nie mogę iść do pracy, przecież mogłabym się zgubić, albo samochód by mnie potrącił, albo ktoś mógłby mnie porwać. Na razie chodzę do swojej pracy przedszkolnej. Ale nie zarabiam tam pieniążków. Ty musisz zarabiać, duuuużo pieniążków.

 

     Dziś wychodzimy do tej Córowej pracy, zakładam jej w przedpokoju kurtkę, a że w piątek był problem, nie chciała się w przedszkolu odklajstrować od mojej szyi, buduję atmosferę:

- Ale dzisiaj będzie fajnie! Będziecie śpiewać i tańczyć, może znowu pograsz na perkusji? Ładnie się pobawisz z dziećmi, a ja przyjdę po obiedzie.

Po czym dałam jej buziaka. Faktycznie wyglądało to trochę jak nasze pożegnania w przedszolu...

- No co ty, mama?! Ja mam sama iść?? Przecież nie umiem kierować!

- To ci dam na bilet.

- No co ty?! Ja nie mogę sama przechodzić przez ulicę!

Taka dorosła, a do przedszkola to trzeba ją wozić.

 

czwartek, 18 września 2014


    

     Córa doskonale wie, że dzidziuś urodzi się jakoś zaraz po jej urodzinach. Z niecierpliwością czeka na oba wydarzenia. Na kalendarzu jeszcze się nie zna, ale radzi sobie w inny sposób. Rano Królowa Matka się ubiera, Córa patrzy na nią, robi wielkie oczy, na buzi pojawia się radosny uśmiech:

- Czy dziś są moje urodziny?!?! Bo masz już taki wieeelki brzuch!

A pan w warzywniaku zbijał się, że wynoszę melona pod bluzką...chyba raczej dynię.

 

Po południu rozmawiałyśmy coś z Córą na temat bycia siostrą:

- Ja jestem siostrą, dzidziuś jest siostrą, Ty jesteś siostrą, Tata jest...a jak się mówi na chłopca jak jest...yyyy...siostrem?

Rozpędziła się, KO nie jest siostrem. 

00:14, kropka306 , Inne
Link Komentarze (2) »
czwartek, 11 września 2014

     Wyjrzała Matka przez okno po zmroku...wytrzepać koc. Powietrze, które uderzyło ją po nozdrzach przywołało silne wspomnienia. Lato. Wakacje, szalone wyjazdy, szwędanie się po ulicy (względnie wsi) o nocnych porach, beztroska, wolność.

Od 4 lat, kiedy latem, słońce zachodzi dosyć późno, Matka rzadko wychodzi z domu, jak to mawia Córa "po nocy". To już jest taka godzina, że przeważnie pierworodna idzie spać, a KM ma czas na sprzątanie, siedzenie na necie, czytanie. Jesienią zrobi się jeszcze gorzej, Matka będzie chodziła spać z kurami.

Jeszcze jakichś 10 lat i wszystko wróci do normy...

00:36, kropka306 , Inne
Link Komentarze (5) »
czwartek, 04 września 2014

     

     Dawno mnie nie było, ale JUŻ zabraliśmy się za kompletowanie wyprawki. Zostało 8 tygodni (nie zdziwię się jeśli mniej), a Pestka do minionego weekendu nie miała niczego. Żadnej półki, żadnej własnej rzeczy, ba! przecież ona nadawet imienia nie ma. Ale po co się spinać? W 2 dni obkupiliśmy ją całkiem galancie. Niby raz już przez to przechodziliśmy, a wszystko jakby od nowa, bo inny kraj, zupełnie inne produkty, inne firmy, a i "zalecenia specjalistów" odmienne od tych sprzed 4 lat. Do tego Matka zaczęła się interesować składami kosmetyków, czytać o SLSach, parabenach. Potem przyjdzie jeszcze dylemat szczepień, a w zasadzie już przyszedł, bo pierwsze szczepienie na ksztusiec proponują tu w 27 tygodniu ciąży.
Niby tyle udogodnień dla dzisiejszych matek, a mam wrażenie, że 30 lat temu rodzice mieli o wiele łatwiej, przynajmniej jeśli chodzi o wybory i decyzje podczas kupowania wyprawki. Wszyscy myliśmy się mydłem Kajtek, pranie mieliśmy robione w Cypisku, a głowy pucowaliśmy żółtym szamponem z kaczuszką. Podobne wózki, identyczne kocyki, łóżeczka, piankowe materace. Może przygnębiające, ale o ile prostsze?

Ja po kilku godzinach jeżdżenia po sklepach, dostałam oczopląsu i rzygnęłam różem. Dlaczego, dlaczego wszędzie wciskają ten błękit i róż?! Z kolorów neutralnych niemal wyłącznie biel z brązowymi aplikacjami. Osobiście nie toleruję brązu, szczególnie na niemowlęcych ubrankach, więc pozostały mi różowy i niebieski. Jak ubiorę dziewczynę na niebiesko, będzie mnie wkurzać, każde "och, jaki słodki chłopczyk". Już to przerabiałam.
A gdzie zielony, żółty, czerwony, pomarańczowy, fioletowy? Nie mówię o bardziej wyszukanych kolorach, bo ja w tej kwestii jestem typowym facetem, rozróżniam tylko te podstawowe. 

Córa dzielnie towarzyszy mi na zakupach, pomaga wybierać siostrzany ekwipunek. Chociaż pomaga, to duże słowo... Wbierając kocyk z 3 różnych, chyba 8 razy zmieniła zdanie typując każdy z nich po kolei, czyli dokładnie tak samo jak ja, tylko długo trzeba było czekać na moment, w którym nasze zdania się pokryły.

 

Raz w sklepie z kosmetykami wyczaiła sztuczne rzęsy:

- Mamo, patrz! Jak Ci się zepsują rzęsy, to kupisz sobie nowe.

 

     Wracając do różu, zaczęłam się zastanawiać, bo w sumie miałam tylko 1 USG na którym usłyszałam płeć. Jeśli jednak kobieta się pomyliła i będzie chłopiec? Trzeba będzie mu pstrykać tylko czarno-białe zdjęcia, żeby potem traumy jakiejś nie miał. Na wszelki wypadek zapytałam też Córy:

- A co by było, gdybym jednak urodziła chłopaca?

- Byłoby szczęśliwie.

Uff, czyli wyczekiwany dzidziuś, zawsze pozostanie wyczekiwanym dzidziusiem, bez względu na to, czy pojawi się w postaci brata, czy siostry.

00:37, kropka306 , Ciąża
Link Komentarze (2) »
niedziela, 24 sierpnia 2014

     Oto jest pytanie! Bardzo często dzieci z jednej matki mają skrajnie różne temperamenty. Córa nie jest dzieckiem mało aktywnym, a jednak już teraz widać, że Pestka bije ją na łeb na szyję. Z Córą w ciąży miałam dni, nawet całkiem sporo, kiedy zastanawiałam się, czy to dziecko jeszcze żyje? Jak buszowala o północy, to potem siedziała cicho do późnego popołudnia. Pestka jest twardą zawodniczką. 

Pestka o 00:30

Pestka o 7:30



Podobnie sytuacja wygląda o 3:30, 5:17 i każdej innej godzinie, kiedy Matka w ramach pobudki strzela kursa na siku. W ciągu dnia brzuch również faluje, wygina się bez końca. Przeważnie nie wolno Matce położyć się na prawym boku, bo ta szalona kobieta tupie ze złością w materac, dopóki brzuch nie zmieni pozycji.

Córa ma ubaw, bo siostra wyraźnie reaguje na jej głaski, kopie ją po uszach. Swoją drogą, tak myślę, że Pestka, kiedy się urodzi, będzie już chyba odporna na ryki Starszej Siostry? Przecież ta tak często wyje Matce wprost do brzucha (w ramach pocieszenia, przybiega przytulić dzidziusia).

Wracając do tematu, przy powyższym stanie rzeczy, czytam o 31 tygodniu ciąży:

"Wyraźnie zarysowują się okresy snu i aktywności dziecka. Dziecko posiada rozwinięty porządek dnia, określone pory snu, aktywnego czuwania i spokojnego czuwania (...) Schemat jego aktywności zostanie zachowany przez pierwsze miesiące po urodzeniu, choć zapewne jego aktywność w nocy, w porównaniu z życiem płodowym, wzrośnie."1

O zgrozo! Kiedy przypomnę sobie pierwsze noce z Córą...wtedy wydawało mi się, że gorzej być nie może, teraz mam dziwne przeczucie, że lepiej to na pewno nie będzie. 

 

1 http://parenting.pl/portal/31-tydzien-ciazy

01:20, kropka306 , Ciąża
Link Komentarze (4) »
czwartek, 21 sierpnia 2014

     Córa oburzyła Króla Ojca mówiąc mu, że jest gruby. Po jakimś czasie, przypomniało jej się, że coś od niego chciała... Przychodzi jak gdyby nigdy nic, KO - foch! Córa jakby dawno zapomniała o sprawie, kontynuuje prośby. KO z kamienną twarzą, w końcu przemówił:

- A ty nie chciałabyś mi najpierw czegoś innego powiedzieć??

- Przepraszam!...Jesteś chudy!!!

Biorąc pod uwagę ile kilogramów brakuje przeciętnemu chudemu do KO, atmosfera została zdecydowanie rozładowana. 

wtorek, 19 sierpnia 2014

 

     Córa ubiera się w swoim pokoju. Rzadko odbywa tę czynność w ciszy, spokoju i harmonii z otaczającym ją środowiskiem. Dziś było porządnie. W pewnym momencie jednak przychodzi do mnie z nie lada zmartwieniem:

- Mamo, ale przecież ja nie mam takiej koszulki z cyferką!

- Yyy, z cyferką?

- No koszulki, z taką cyferką z tyłu. Będę grała w piłkę, a nie mam takiej koszulki. Chłopcy takie mają.

- Dobrze, masz rację, jak trafimy gdzieś, kiedyś, to może kupimy.

- No! Ale ze* z falbanką! Bo ja jestem dziewczynką.

Do tego pewnie różowe korki z kokardką i będzie gotowa.

 

* do każdego przyimka "z" Córa od jakiegoś czasu dodaje "ze". I tak jest, sukienka ze z kwiatkiem, bułka ze z dżemem, bajka ze z Dorą itd. 

00:49, kropka306 , Inne
Link Komentarze (1) »
piątek, 15 sierpnia 2014

- Mamo, posmarujesz mi dziś stopy majonezem?

- ?! Po co?!

- Żeby lizać.

- A kto ci będzie lizać stopy?

- Ja!

Błagam, niech ktoś napisze, że co najmniej raz w miesiącu smaruje sobie stopy majonezem, sosem czosnkowym, czy choćby bitą śmietaną!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28