Kto rządzi w naszym cyrku?
Kategorie: Wszystkie | Akcja Emigracja | Ciąża | Dom wariatów | Inne | Jak coś powie, to już powie | Szlachetne zdrowie | Wpadki, wypadki | siostry
RSS

Jak coś powie, to już powie

środa, 23 listopada 2016



Jedziemy autem przez miasto.

Ja: W końcu musimy się wybrać do tego pałacu, tym razem jak będzie otwarty. Ja już kiedyś tam byłam, ale sama.

Starsza Córa: Sama???

Ja: No tak, zanim miałam męża i dzieci, dawno temu. Były kiedyś takie czasy.

SC: Acha. I Król i Królowa jeszcze tam mieszkali?

poniedziałek, 13 lipca 2015

 

     Przypomniała mi się sytuacja z naszego majowego pobytu w Polsce. Dwa tygodnie mieszkaliśmy u córowych dziadków. Domek pod miastem, ogródek, zaraz obok las. Cykanie świerszczy, pohukiwanie sowy, śpiew ptaków. Na to przyjechaliśmy MY. Dwójka średnio ogarniętych dorosłych z dwójką małoletnich, z których jednej buzia się niemal nie zamyka, druga poza domem wymaga bycia w centrum uwagi. Niemal codzienne późnowieczorne powroty z wizyt wszelakich i szybkie szykowanie do spania dwóch zmęczonych latorośli. Do tego mnóstwo bagaży, bo to pierwszy tak długi wyjazd w szerszym gronie, więc wszystko mogło się przydać. Generalnie przeszliśmy niczym huragan. Ostatniego dnia dom jak po bombie, wszędzie porozrzucane nasze rzeczy oraz wysoki stan poddenerwowania, czyli tzw. pakowanie. Wieczorem, przy kolacji, rozmawiamy o powrocie do domu, Starsza siedzi przy stole i wesoło machając pod nim nóżkami nagle rzuca:

- No, nareszcie będziemy mieć ciszę i spokój.

Chyba musielibyśmy tak nazwać córki.

wtorek, 07 lipca 2015

     Przeglądamy z Córą Starszą książeczkę z rysunkami przedstawicieli różnych zawodów. Córa nazywa każdego z nich, aż przy jednym zapada cisza.
- No a to, kto to jest?
- Ten, co gasi pożary.
- A jak się nazywa taki pan, co gasi pożary?
- Przecież wiem, ale zapomniałam.
- W wierszyku było, pamiętasz wierszyk, pali się, pali się, pali się, pali się*?
- PALIcjant!

 

 

* Jan Brzechwa, Pali się.

sobota, 06 czerwca 2015

...i mówi wciąż.

-Latem trzeba pić duuuużo wody! Żeby nie zdechnąć.


Pomaga przy siostrze, wynosi pieluchę do śmieci, po czym woła:
- A ja wcale nie muszę myć rąk po tej kupie....wyniosłam ją w zębach!
Pokłony dla tego, co wymyślił woreczki na zużyte pampki.


Uświadamiam Córę, że powrót do Polski zmieni na pewno nieco naszą sytuację finansową, że miłość jest ślepa i ten nasz kochany kraj mlekiem i miodem to nie płynie.
- Jak będziemy mieć mało pieniędzy, to my spakujemy Młodszą do auta i pojedziemy do bankomatu, a tata do pracy.


Jesteśmy na grillu, pies gospodarzy nosi imię, które jest jednym ze zdrobnień imienia Młodszej. Jedno z dzieci woła, że czegoś nie może dojeść. Gospodyni odpowiada:
- Rzuć tam pod krzak, L. potem sobie zje.
Na to Starsza zszokowana:
- Ale przecież...ona jeszcze nie ma zębów.


czwartek, 23 kwietnia 2015

     Kiedy Starsza Córa skończyła 9 miesięcy, po raz pierwszy zetknęła się z ogórkiem kiszonym. To była miłość od pierwszego liźnięcia. Dziecka nie było dobre pół godziny. Po tym czasie biegała na czterech, wciąż dzierżąc wymemłaną skórkę, jako pozostałość po nowym przysmaku. Od tamtej pory długo wolała ogórka od ciastka. Dziś jednak choroba "nie lubię warzyw" sięgnęła zenitu. Córa oświadczyła, że nie lubi ogórka kiszonego! Może biorąc pod uwagę, że w ciągu ostatniego 1,5 roku przestała lubić wszystkie warzywa poza kapustą kiszoną, ogórkiem konserwowym i zieloną fasolką, nie powinno mnie to dziwić, ale w końcu mówimy o ogórku kiszonym.

- Córa, no co ty?!  To jak my teraz do Polski jedziemy, babcie cię nie poznają. Powiedzą "wyjechała dziewczynka, która wszystko pięknie zjadała, lubiła marchewkę, groszek, kalafiora, brokuły, a teraz nawet ogórka kiszonego nie chce? To nie to dziecko."
- Bo ja nie jestem dzieckiem - odparła spokojnie, machnęła pod stołem nóżką i zapakowała do buzi łyżkę płatków.

***

     Starsza Córa uświadomiła mnie dziś wieczorem, że jak będzie już miała swojego "mąża", to zamieszkają z nami. Młodsza ze swoim mążem również, ona nawet będzie mogła zatrzymać pokój, Starsza poświęci się i zamieszka z wybrankiem w salonie. Będą spać na kanapie, męż w żółto-zielonym śpiworze.
Cóż, jeśli rzecz będzie się działa w Polsce...gdyby podliczyć naszą emeryturę, to fakt, będzie nas stać tylko na mieszkanie w 6 osób.

wtorek, 06 stycznia 2015

     KO zmienia pracę, rozmawiałyśmy więc dziś ze Starszą Córą na temat pracy, zawodów.

- Widzisz, ty w swoim wieku, jesteś w tej dobrej sytuacji, że masz jeszcze szansę na bycie kimkolwiek zechcesz. Cokolwiek lubisz robić, jak będziesz robić dobrze, będziesz na tym zarabiać. Jeśli się czegoś chce, wystarczy do tego dążyć, a przed Tobą kupa czasu, możesz zostać kim tylko zapragniesz.

- To jaaaa, zostaaaanę...tatą!

Wpajanie 4-latce, że nie ma rzeczy niemożliwych nie jest łatwym zadaniem.

 

sobota, 15 listopada 2014

     To, że Starsza Córa potrafi coś palnąć, ma ciętą ripostę i nie raz stawiała nas w głupiej sytuacji przed ludźmi, nie jest już żadną nowością. Tym razem przeszła samą siebie, teksty o maminych cycach, o cyckach w majonezie to pikuś.

Przez okres ciąży mieliśmy ambitny plan stworzenia jakiejś ładnej serii zdjęć z rosnącym brzuchem. Z założenia zdjęcia miały być robione co miesiąc, udało nam się je wykonać aż trzykrotnie... Póz mieliśmy kilka, na niektórych, chcąc lepiej wyeksponować bębenek, występowałam w bieliźnie. Teraz uznaliśmy, że fajnie byłoby zrobić jeszcze zdjęcia w tych samych pozach, z Pestką już po tej stronie Matki. Zaplanowaliśmy sobie sesję na dziś. Czas jednak jak to z czasem bywa, uciekł gdzieś niepostrzeżenie, nadszedł wieczór, przyszli do nas znajomi. Ściślej rzecz biorąc, to dosyć świeża znajoma, z mężem, którego właśnie nam przedstawiała, kiedy Córa wykrzyknęła:

- Będziemy sobie robić zdjęcia! I mama będzie na golasa!

Także ten... Zastanawiam się, czy ona ma na celu powiększenie, czy zmniejszenie grona naszych znajomych?

poniedziałek, 22 września 2014

Córa rozmawia z Królem Ojcem:

- Ja już nie jestem mała. Jestem duża, dorosła!

- To idź do pracy.

- Nieeeee, no co ty?! Nie mogę iść do pracy, przecież mogłabym się zgubić, albo samochód by mnie potrącił, albo ktoś mógłby mnie porwać. Na razie chodzę do swojej pracy przedszkolnej. Ale nie zarabiam tam pieniążków. Ty musisz zarabiać, duuuużo pieniążków.

 

     Dziś wychodzimy do tej Córowej pracy, zakładam jej w przedpokoju kurtkę, a że w piątek był problem, nie chciała się w przedszkolu odklajstrować od mojej szyi, buduję atmosferę:

- Ale dzisiaj będzie fajnie! Będziecie śpiewać i tańczyć, może znowu pograsz na perkusji? Ładnie się pobawisz z dziećmi, a ja przyjdę po obiedzie.

Po czym dałam jej buziaka. Faktycznie wyglądało to trochę jak nasze pożegnania w przedszolu...

- No co ty, mama?! Ja mam sama iść?? Przecież nie umiem kierować!

- To ci dam na bilet.

- No co ty?! Ja nie mogę sama przechodzić przez ulicę!

Taka dorosła, a do przedszkola to trzeba ją wozić.

 

sobota, 07 czerwca 2014

     

     Przy wczorajszym śniadaniu weszłyśmy jakoś na temat przyszłości. 

- Córa, istnieją różne rodzaje zawodów. Na przykład strażak, który gasi pożary, piekarz piecze chlebek, listonosz roznosi listy, lekarz leczy ludzi, weterynarz leczy zwierzęta, pilot lata samolotem, pani w sklepie sprzedaje towary...itd. A Ty kim będziesz jak dorośniesz?

- Ja bym chciała obcinać drzewa.

- ??

- No, jak będziemy mieli ogród i taki, ten taki płot z liściami, to ja bym go tak ucinała, żeby był pięęękny.

Uff, czyli jednak ogrodniczka, nie drwal.

 

P.S. KO w ramach praw autorskich domaga się zaznaczenia, że to on wykonał zdjęcie lasu. Zaznaczam więc. 

     

 

poniedziałek, 19 maja 2014

   

     Król Ojciec ogląda teledysk śpiewany przez kobietę (ubraną, żeby nie było), Córa w tym czasie siedzi na sedesie i relacjonuje:

- Tata ogląda piosenkę, swoją ulubioooną! Z panią! Tata lubi panie. Są takie fajne, ładne, są pięęękne...

Skąd ona te teksty bierze?! 

- No, już już, bo się zagalopujesz.

- ...i młoooode.

- A ja?!

- Też jesteś młoda...a nie! - mruży oczka w chytrym uśmieszku - Ty jesteś starucha - i ze śmiechem wybiega z łazienki. 

Chyba przechrzczę ją z Córy na Małą Mi.

 
1 , 2 , 3 , 4