Kto rządzi w naszym cyrku?

Ciąża

czwartek, 04 września 2014

     

     Dawno mnie nie było, ale JUŻ zabraliśmy się za kompletowanie wyprawki. Zostało 8 tygodni (nie zdziwię się jeśli mniej), a Pestka do minionego weekendu nie miała niczego. Żadnej półki, żadnej własnej rzeczy, ba! przecież ona nadawet imienia nie ma. Ale po co się spinać? W 2 dni obkupiliśmy ją całkiem galancie. Niby raz już przez to przechodziliśmy, a wszystko jakby od nowa, bo inny kraj, zupełnie inne produkty, inne firmy, a i "zalecenia specjalistów" odmienne od tych sprzed 4 lat. Do tego Matka zaczęła się interesować składami kosmetyków, czytać o SLSach, parabenach. Potem przyjdzie jeszcze dylemat szczepień, a w zasadzie już przyszedł, bo pierwsze szczepienie na ksztusiec proponują tu w 27 tygodniu ciąży.
Niby tyle udogodnień dla dzisiejszych matek, a mam wrażenie, że 30 lat temu rodzice mieli o wiele łatwiej, przynajmniej jeśli chodzi o wybory i decyzje podczas kupowania wyprawki. Wszyscy myliśmy się mydłem Kajtek, pranie mieliśmy robione w Cypisku, a głowy pucowaliśmy żółtym szamponem z kaczuszką. Podobne wózki, identyczne kocyki, łóżeczka, piankowe materace. Może przygnębiające, ale o ile prostsze?

Ja po kilku godzinach jeżdżenia po sklepach, dostałam oczopląsu i rzygnęłam różem. Dlaczego, dlaczego wszędzie wciskają ten błękit i róż?! Z kolorów neutralnych niemal wyłącznie biel z brązowymi aplikacjami. Osobiście nie toleruję brązu, szczególnie na niemowlęcych ubrankach, więc pozostały mi różowy i niebieski. Jak ubiorę dziewczynę na niebiesko, będzie mnie wkurzać, każde "och, jaki słodki chłopczyk". Już to przerabiałam.
A gdzie zielony, żółty, czerwony, pomarańczowy, fioletowy? Nie mówię o bardziej wyszukanych kolorach, bo ja w tej kwestii jestem typowym facetem, rozróżniam tylko te podstawowe. 

Córa dzielnie towarzyszy mi na zakupach, pomaga wybierać siostrzany ekwipunek. Chociaż pomaga, to duże słowo... Wbierając kocyk z 3 różnych, chyba 8 razy zmieniła zdanie typując każdy z nich po kolei, czyli dokładnie tak samo jak ja, tylko długo trzeba było czekać na moment, w którym nasze zdania się pokryły.

 

Raz w sklepie z kosmetykami wyczaiła sztuczne rzęsy:

- Mamo, patrz! Jak Ci się zepsują rzęsy, to kupisz sobie nowe.

 

     Wracając do różu, zaczęłam się zastanawiać, bo w sumie miałam tylko 1 USG na którym usłyszałam płeć. Jeśli jednak kobieta się pomyliła i będzie chłopiec? Trzeba będzie mu pstrykać tylko czarno-białe zdjęcia, żeby potem traumy jakiejś nie miał. Na wszelki wypadek zapytałam też Córy:

- A co by było, gdybym jednak urodziła chłopaca?

- Byłoby szczęśliwie.

Uff, czyli wyczekiwany dzidziuś, zawsze pozostanie wyczekiwanym dzidziusiem, bez względu na to, czy pojawi się w postaci brata, czy siostry.

00:37, kropka306 , Ciąża
Link Komentarze (2) »
niedziela, 24 sierpnia 2014

     Oto jest pytanie! Bardzo często dzieci z jednej matki mają skrajnie różne temperamenty. Córa nie jest dzieckiem mało aktywnym, a jednak już teraz widać, że Pestka bije ją na łeb na szyję. Z Córą w ciąży miałam dni, nawet całkiem sporo, kiedy zastanawiałam się, czy to dziecko jeszcze żyje? Jak buszowala o północy, to potem siedziała cicho do późnego popołudnia. Pestka jest twardą zawodniczką. 

Pestka o 00:30

Pestka o 7:30



Podobnie sytuacja wygląda o 3:30, 5:17 i każdej innej godzinie, kiedy Matka w ramach pobudki strzela kursa na siku. W ciągu dnia brzuch również faluje, wygina się bez końca. Przeważnie nie wolno Matce położyć się na prawym boku, bo ta szalona kobieta tupie ze złością w materac, dopóki brzuch nie zmieni pozycji.

Córa ma ubaw, bo siostra wyraźnie reaguje na jej głaski, kopie ją po uszach. Swoją drogą, tak myślę, że Pestka, kiedy się urodzi, będzie już chyba odporna na ryki Starszej Siostry? Przecież ta tak często wyje Matce wprost do brzucha (w ramach pocieszenia, przybiega przytulić dzidziusia).

Wracając do tematu, przy powyższym stanie rzeczy, czytam o 31 tygodniu ciąży:

"Wyraźnie zarysowują się okresy snu i aktywności dziecka. Dziecko posiada rozwinięty porządek dnia, określone pory snu, aktywnego czuwania i spokojnego czuwania (...) Schemat jego aktywności zostanie zachowany przez pierwsze miesiące po urodzeniu, choć zapewne jego aktywność w nocy, w porównaniu z życiem płodowym, wzrośnie."1

O zgrozo! Kiedy przypomnę sobie pierwsze noce z Córą...wtedy wydawało mi się, że gorzej być nie może, teraz mam dziwne przeczucie, że lepiej to na pewno nie będzie. 

 

1 http://parenting.pl/portal/31-tydzien-ciazy

01:20, kropka306 , Ciąża
Link Komentarze (4) »
piątek, 08 sierpnia 2014

     Królowa Matka marzy. Oczami wyobraźni widzi...przyszłoroczne lato. Piękne słońce, a ona opalona, w delikatnej bluzeczce w swoim rozmiarze, szortach, czy krótkiej spódniczce, sandałkach, albo nawet szpilkach! Lekka, zwiewna i powabna. Pchająca wózek i wlokąca za sobą wyjącą niespełna 5 latkę, nie, wróć! Lekka, opalona...

Tego lata to dynia o pingwinim chodzie, ubrana w namiot, przeciwżylakowe pończochy i długie portki, ewentualnie sukienkę ciągnącą się po ziemi, bo to lipa w taki skwar w rajtach biegać, szczególnie, że grube, widoczne z kilometra. Jesień powinna być łatwiejsza, ale znowu trzeba będzie rozważyć pożyczenie polaru od KO, takiego z rękawami do kolan.
Wracam więc do marzeń...o przyszłym lecie, o tym, że będę już niczym łania, oczywiście bez wszechobecnego cellulitu, rozstępów na tyłku i fałdu brzusznego. W przeciwieństwie do nich, marzenia warto mieć. 

17:46, kropka306 , Ciąża
Link Komentarze (3) »
wtorek, 29 lipca 2014

     

     Królowa Matka była w piątek na wizycie u położnej. Muszę wrzucić osobną notkę o prowadzeniu ciąży w UK, ale dużo pisania, choć w zasadzie...nie ma o czym.
Absurd goni absurd, a ciąża prowadzi się sama. W piątek zatem, pani położna, uśmiechnięta, uprzejma, a jakże, zmierzyła mi ciśnienie, 90/60, uznała, że jest "bardzo dobre", pomacała brzuch, sprawdziła tętno Pestki i to już.
Kiedy poskarżyłam się, że czasem coś mnie kłuje w brzuchu, że dosyć często twardnieje, nawet nie spytała jak często, stwierdziła, że mam pić dużo wody. Kiedy poprosiłam, żeby poradziła mi jaki magnez kupić, bo mnie łapią straszne skurcze nóg w nocy, usłyszałam, że żaden magnez, przed snem powinnam sobie poruszać nóżkami i będzie elegancko. No i standardowo: "Ojej, jakie żylaki! Pewnie bolą? Niestety, żadnego żelu nie mogę przepisać, łykaj paracetamol".

Narzekam, że mało wizyt jest w ciąży, ale po każdej z nich, dochodzę do wniosku, że jak na to, co z nich wynoszę, to aż nadto. Szczególnie, że powyższy przypadek, to nie podejście jednej, niekompetentnej położnej, tak mniej więcej funkcjonuje tutejsza służba zdrowia.

 

00:31, kropka306 , Ciąża
Link Komentarze (2) »
niedziela, 20 lipca 2014

     Królowa Matka zestarzała się w ciągu ostatnich miesięcy o dobrych 30 lat. Ciężko już się zrobiło, fioletowa noga dokucza bardzo (bez swoich sexi przeciwżylakowych pończoszek mogę nie wstawać z łóżka), do tego upały... Może nie powyżej 30o ale u nas też bardzo gorąco się zrobiło i duszno. Matka po 30 min. poza domem sapie i okrutnie marudzi, że ją nogi bolą, że pić się chce, jeść, sikać, usiąść. Nie ma siły biegać z Córą za piłką, czy po placu zabaw od huśtawki do karuzeli, a pierworodna przyzwyczajona, że Matka czynnie uczestniczy w zabawach, zjeżdża (jeśli zjeżdżalnia wystarczająco szeroka), kręci się i huśta.
Teraz nawet schylić się nie może, czy zgarbić. Pestka do tego naprawdę aktywna kobieta, zasiada w dokładnie tym samym kąciku co kiedyś Córa, tylko bardziej uwiera w żebra, aż Matka musi czasem przybierać pozę Quasimodo przekrzywiając się na lewą stronę. Córa bawi się ostatnio z siostrą, głaszcze brzuch i patrzy jak ten potem w tym miejscu podskakuje, albo szybko przystawia ucho, czekając na kopniaka.

Z racji mojego samopoczucia, pod wpływem pewnych refleksji, pragnę oddać wielki hołd matkom, które chodzą/chodziły w ciąży mając w domu niemowlę. Niemowlakowi nie można powiedzieć "zaraz, później, sama się ubierz, weź sobie kiełbasę z lodówki".

Jeszcze około 103 dni... Potem będzie gorzej, ale przynajmniej będę się mieścić we własnym ciele.

 


23:30, kropka306 , Ciąża
Link Komentarze (7) »
czwartek, 26 czerwca 2014

     

     Czym jest stereotyp modelowej rodziny? To zakorzenione gdzieś głęboko 2+2, w tym rodzice (obojga płci) i dzieci-parka. Każda kobieta marzy o córce, każdy mężczyzna o synu. Toż to aksjomat, oczywisty jak fakt, że śliwek nie popija się mlekiem! Owo przekonanie siedzi w ludziach tak głęboko, że tłumaczenie "ja jestem inny", nie trafia, "na pewno tylko tak mówi". Żle jeśli małżeństwo nie ma dzieci, źle jeśli ma jedno, jeszcze gorzej kiedy powoła na świat troje, czy czworo, a kiedy ma nie do pary, to koniecznie, trzeba biedaków jakoś wesprzeć na duchu. 

     W piątek dowiedzieliśmy się, że Pestka pozostanie Pestką. Królowa Matka pierwszy raz chyba wykazała się sprawną intuicją. Albo to po prostu taki przypadek, bo nie mogła sobie wyobrazić siebie w roli matki chłopca. Będzie więc druga Księżniczka. Córa już przyjęła do wiadomości, że dziecka nie można nazwać Kopciuszek. Anglicy nie poradziliby sobie z "ci, sz"!
Wiem z doświadczenia, że płeć, podobnie jak i różnica wieku, nie mają większego znaczenia, więź i nić porozumienia między rodzeństwem, to coś, na co te czynniki nie mają wpływu. Cieszę się jednak, że Córa będzie miała siostrę, więcej wspólnych tematów, zabaw, kolejne pupsko w kolejce do maminych ciuchów...

     Co mnie uderzyło w odbiorze wiadomości przez otoczenie? Reakcje, z którymi się spotykam: no, hmm...najważniejsze, żeby było zdrowe. Dziewczynki też są fajne. Wiesz, do trzech razy sztuka. A może pomylili się na tym USG?

Kuźwa, czy ludzie uważają, że jesteśmy teraz smutni, podłamani, zawiedzeni? Staraliśmy się o dziecko, człowieka, którego brakuje w naszej rodzinie. Nie zakładaliśmy, że będzie wysokim blondynem o ciemnej karnacji i szafirowych oczach, a jego szarmancki uśmiech powali na kolana każdą niewiastę, która tylko raczy na niego spojrzeć. 
Radość z poznanej tajemnicy skrywanej w moim wnętrzu pryska, kiedy słyszę takie durne komentarze. 

 

 

00:43, kropka306 , Ciąża
Link Komentarze (4) »
czwartek, 22 maja 2014

     Przeglądam internet, w celu poszerzenia wiedzy o aktualnym rozwoju swojego młodszego dziecka i co widzę? 

W drugim i trzecim semestrze, poczynając mniej więcej od osiemnastego tygodnia, możesz zacząć doświadczać pogorszenia pamięci, co jest spowodowane zmianami w krążeniu i zmianami hormonalnymi w twoim organizmie. Może pojawiać się problem ze skupieniem myśli. Jest to zupełnie normalne*

Uff, czyli jestem już kryta! Powyższy cytat urwałam w połowie zdania, bo potem pisali jakieś głupoty, że to niby powinno ustąpić po porodzie, a moja teoria jest taka, że co najmniej dopóki się karmi, albo aż dziecko wyjedzie na studia.

     Teraz więc nie jestem roztargniona, roztrzepana, a po prostu w ciąży. O ile lepiej to brzmi? Dwa dni temu dla przykładu, weszłam pod prysznic, odmoczyłam się trochę, otworzyłam szampon i...umyłam się nim. Oczywiście wszystko poza głową. Znam takich, co potrafili się wykąpać w balsamie, ale to pod wpływem substancji, których teraz posiadać w organizmie mi nie wolno. 
W piątek byłam u położnej i nie potrafiłam się wysłowić. Miewam takie dni, że usta mówią, następnie uszy słyszą, a potem oczy robią się coraz większe i pojawia się pytanie "ja to powiedziałam?!". Po tylu latach z własną osobą, nadal potrafię się zaskakiwać. Chociaż do tego zawsze byłam zdolna, niewiele znam osób, które potrafią palnąć coś lepiej ode mnie. Teraz to tylko kwiatki w gramatyce angielskiej, bardziej barwne niż kiedykolwiek. Nie chcą się przekonać te położne, że fajnie byłoby mi dać tłumacza do porodu. A jak sobie przypomnę cesarkę, kiedy to milczałam jak grób, bo nie potrafiłam się odezwać (w Polsce), ja! Ja, która na każdym USG miałam mówione bardziej lub mniej dobitnie "morda w kubeł, próbuję pracować". Tak byłam zestrsowana, jak nigdy. A oni myślą, że będę tu z nimi konwersować.

     Jak już jestem w tym temacie, uprzedzę moje ulubione pytanie, czuję się dobrze. Tak w 80%. Pozostałych 20% to noga, która przy aktualnych żylakach i czynionych przez nie postępach, jak również tutejszej opiece medycznej, według moich obliczeń, do końca ciąży powinna mi odpaść. Wtedy będę mogła czuć się wspaniale na 100%. 

     Ach! No i 2 dni temu dostałam z buta! Pestka o wiele wcześniej niż Córa daje znać o swoim istnieniu, zaczynając pokazywać jednocześnie, że ma coś do powiedzenia. Początkowe ruchy Córy, to było smyranko, Pestka się nie cacka. 

P.S. Szukam fotki na początek postu, wpisuję hasło "siano w głowie" i co widzę na jednym z pierwszych zdjęć? Ciężąrną :)

 

* portal parenting.pl

12:46, kropka306 , Ciąża
Link Komentarze (4) »
wtorek, 13 maja 2014

     Brat, czy siostra? To pytanie nurtuje Córę odkąd dowiedziała się, że będzie miała rodzeństwo i to już w bliżej określonej przyszłości. W pierwszej chwili miała to być siostrzyczka (Kopciuszek). Nie było mowy o żadnej innej płci. Tłumaczyłam trochę, że chłopcy też są fajni, brat nie będzie jej podbierać ciuchów za parę lat. Ja też głosowałam za siostrą kiedy miałam 3 lata, a potem chciałam ją wymienić.


Później przyszedł czas, kiedy to Córa przemyślała sprawę i logicznie uznała, że jednak musi być braciszek, inaczej byłoby niesprawiedliwie, bo tata zostałby skazany na życie z trzema dziewczynami. Nie rozumiem co to za kara, zwłaszcza w przypadku taaaakich fajnych dziewczyn?! Długo był więc etap chłopca. 

     Na chwilę obecną sytuacja zmienia się z dnia na dzień. Córa czasami uznaje, że na pewno będzie brat, innym razem z zamyśloną miną zaznacza, że jednak siostra, a tata "jakoś będzie sobie musiał poradzić z trzema dziewczynami". 
Tajemnica rozwiąże się dopiero pod koniec czerwca... W Polsce pewnie już byśmy wiedzieli, ale niestety w UK ciąża żyje własnym życiem, którym służba zdrowia niewiele się interesuje. 

     Zastanawiające jest, że zewsząd słyszymy głosy życzące nam chłopca. Żebyśmy parkę mieli. Nie zakładamy hodowli, nie będziemy ich przecież rozmnażać! Mam wrażenie, że niektórzy są w tych życzeniach tak zacięci, że jeśli okaże się, że to dziewczynka, poklepią nas po ramieniu z westchnieniem.
Kiedyś też sądziłam, że fajnie byłoby mieć i jedno i drugie, dziś jest mi wszystko jedno. Dziewczynka jakby co już sprawdzona. I nie mówię tego, bo tak wypada, bo trzeba powiedzieć "najważniejsze, żeby było zdrowe". Mówię, bo autentycznie choć jestem oczywiście ciekawa, nie mam żadnych preferencji. Podobnie z przeczuciami. Przeważnie wydaje mi się, że to chłopak, ale o Córze też długo mówiłam "on", taka już moja intuicja. Męska. 

 

 

13:22, kropka306 , Ciąża
Link Komentarze (5) »
czwartek, 08 maja 2014

     Przychodzi czasem taki moment w życiu dorosłego człowieka, kiedy uświadamia sobie, że kogoś mu jeszcze do szczęścia brakuje. Jedni w takiej sytuacji kupują psa (względnie kota), inni sprowadzają do siebie którąś mamusię, jeszcze inni tworzą nowego człowieka. Pies niestety na razie u nas odpada, bo nie byłoby z kim zostawiać podczas wylotów do Polski. Mamusie...no cóż, żartowałam. Wybraliśmy kota w worku, czyli bramkę numer 3. Obecnie nowy człowiek, niczym pestka tkwi wygodnie w maminym wnętrzu. Do akcji wkroczy pełną parą jesienią.
Póki co, przewidywany termin oscyluje w okolicy 31.10 (Halloween), 1.11 (Wszystkich Świętych). Córa chyba lepiej trafiła rodząc się w Dzień Edukacji Narodowej. Z drugiej strony to akurat piątek i sobota, więc nawet by pasowało, KO akurat byłby w domu, mógłby z Córą zostać. Przemyślę sprawę.

     Pestka jest już całkiem człekokształtna, choć jak dziś czytałam, w tym tygodniu oczy jeszcze przesuwają się z boku głowy na środek twarzy, a uszy wędrują z szyi ku górze. Śliczności!

     A jak się czuje Królowa Matka?* Lepiej. Początkowych kilka tygodni jej organizm był fabryką działająca na energię słoneczną, bądź też w tym kraju to chyba bardziej kosmiczną. Poranne mdłości sprawiały, że do posiłków Matka rozważała postawienie przy stole miski awaryjnej, bądź też przeniesienie się z jedzeniem do łazienki. Najwygodniej byłoby od razu wrzucać zawartość talerza do sedesu, ale niestety organizm wołał, wył z głodu, groził strawieniem Pestki, a potem jednak nie chciał. Dziś już jest względnie, choć za każdym razem, kiedy myję zęby, cieszę się, że przyjaciel sedes jest tuż obok umywalki. Szczoteczka wciąż wydaje się być wrogim narzędziem.

     Jak wiadomość o rodzeństwie przyjęła Córa? Ona to nasz największy doping. Kiedy jeszcze w zeszłym roku zapytaliśmy ją kontrolnie, czy chciałaby mieć braciszka lub siostrzyczkę, od tamtej pory bez przerwy rozbrzmiewały zdania zaczynające się od, "a jak będziemy mieć dzidziusia...". Najwięcej było tych z serii "to kupimy, to kupimy i jeszcze ja mu to kupię". Katalog sklepu z zabawkami to jej ulubiona lektura. Teraz przegląda go nie tylko pod kątem siebie, ale też z perspektywy posiadania młodszego rodzeństwa. Ba! W sklepie już wybiera zabawki, które powinniśmy kupić dla dzidziusia, a zanim wystarczająco dorośnie, ona się nimi odpowiednio zaopiekuje...
Kiedy przekazaliśmy jej nowinę, dobrych 10 minut skakała po naszym łóżku, tarzała się, turlała radośnie pokrzykując. Na drugi dzień, rano przyszła mnie obudzić:

- Mamo, wymyśliłam imię dla naszego dzidziusia.

- hyyyyyee?

- Kopciuszek.

Taa, od początku chce pokazać gdzie jego miejsce.

* Chyba ulubione pytanie każdej ciężarnej, słyszy je kilka tysięcy razy w ciągu tych 8 miesięcy. Wychodzi jej uszami i wszelkimi innymi otworami. Kiedy jednak po porodzie zainteresowanie osób trzecich całkowicie przenosi się na potomka, brakuje jej tego.

 

12:57, kropka306 , Ciąża
Link Komentarze (3) »